ADVERTISEMENTS

Raya jest najlepszy na świecie, mówi Havertz. Bramkarz Arsenalu wierzy, że może wygrać LM

Lider angielskiej Premier League zawiódł w ostatnich dniach w dwóch rozgrywkach pucharowych. W Pucharze Ligi Arsenal nie zdołał awansować do finału przeciwko Manchesterowi City. Trzy dni przed pojedynkiem w stolicy Portugalii, podopieczni Mikela Artety odpadli także z Pucharu Anglii, kiedy w ćwierćfinale niespodziewanie ulegli zajmującemu drugie miejsce Southampton. The Gunners rozegrali teraz pozytywny dwumecz ze Sportingiem.

Konsekwencje porażki z Southampton były również odczuwalne w Lizbonie. The Gunners długo nie mogli wskoczyć na odpowiedni rytm, ale znaleźli sposób na wygraną. Ważną przewagę przed rewanżem zapewnił gol Havertza z pierwszej minuty doliczonego czasu gry.

"Musieliśmy być nieco bardziej zdecydowani, szybsi i skuteczniejsi, aby przełamać ich obronę, gdy grali w bloku. Mieliśmy nieuznaną bramkę, były dwie lub trzy sytuacje, w których byliśmy blisko, ale brakowało nam ostatniego podania. Ostatecznie magiczny moment w wykonaniu napastników wygrał dla nas mecz. To piękne i właśnie taki wpływ jest potrzebny na tym etapie sezonu. Każdy musi mieć wpływ na drużynę i moi zawodnicy to udowodnili" - ocenił Arteta.

Najwięcej pochwał zebrał bramkarz Raya, który opuścił dwa poprzednie mecze. Obronił pięć strzałów, z czego trzy interwencje były kluczowe. Najpierw zatrzymał strzał Araujo, obronił próbę Catamo, a na koniec jego niebezpieczny strzał głową.

"Był niewiarygodny. Myślę, że wciąż jest niedoceniany w świecie futbolu ale dla mnie jest najlepszym bramkarzem na świecie w tych dwóch sezonach. Jest fenomenalny, wybronił dla nas tak wiele sytuacji i cieszymy się, że mamy go w drużynie" - powiedział Havertz.

Sam Raya cieszył się ze swojego wieczoru i skomentował: "Po to tu jestem. Staram się pomagać drużynie jak tylko mogę w każdej akcji. Nie tylko w bronieniu, ale także w organizacji gry i pracy z piłką. Jestem bardzo zadowolony z siebie i ze zwycięstwa. Wierzymy w 100 procentach, że możemy wygrać Ligę Mistrzów".

Sporting znalazł się w najlepszej ósemce po raz pierwszy od 1983 roku. Przegrał u siebie w Lidze Mistrzów po raz pierwszy od lutego ubiegłego roku, odnosząc sukces pięć razy z rzędu, w tym triumfując na koniec fazy ligowej nad PSG.

"Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz. Mieliśmy kilka świetnych okazji. Gdyby piłka wylądowała w siatce, to byłoby inne spotkanie, ale ważne jest to, że stworzyliśmy szanse na obu skrzydłach i zrobiliśmy to, nad czym pracowaliśmy" - powiedział obrońca Araujo.

"Chwilowy brak koncentracji kosztował nas ostatecznie przegraną, ale jest wiele pozytywów i teraz musimy skupić się na tym, co przed nami. W Londynie będzie jeszcze trudniej, ale taki jest futbol i jeśli chcemy odwrócić wynik, będziemy musieli zaprezentować się bezbłędnie" - dodał.

Şunu da beğenebilirsiniz: