ADVERTISEMENTS

Aktywny Pietuszewski i świetny Bednarek, ale Porto po remisie odpada z Pucharu Portugalii

Od początku spotkania goście pokazywali, że ich celem jest przede wszystkim utrzymanie korzystnego wyniku z pierwszego spotkania. Piłkarze "Smoków" rzucili się do ofensywy, ale ich ataki były dość szarpane, a rywale skutecznie blokowali dostęp do własnego pola karnego. Zaangażowaniem z przodu jak zwykle wykazywał się Oskar Pietuszewski, choć Polak miał też sporo pracy w defensywie. Mnóstwo problemów sprawiał mu choćby równie dynamiczny Eduardo Quaresma, daleki kuzyn Ricardo Quaresmy, który podziwiał mecz z trybun i do którego Pietuszewski był niedawno w żartobliwy sposób porównywany przez Jakuba Kiwiora.

W kolejnej fazie na murawie nie brakowało agresji, a sędzia pokazał kilka żółtych kartek, w tym jedną trenerowi gospodarzy Francesco Farioliemu. Kolejną otrzymał także Morten Hjulmand, który przy próbie zatrzymania Pietuszewskiego uderzył go ręką w twarz.

Wyróżniającą się postacią tej części starcia był także Jan Bednarek, który udanie dyrygował obroną i którego interwencje ratowały drużynę po licznych kontratakach przeciwników z Lizbony. Przed przerwą najlepszą okazję dla Porto po efektownej wymianie podań stworzył jeszcze Pietuszewski, wykładając piłkę Gabriemu Veidze, ale strzał Hiszpana został zablokowany.

Po zmianie stron gospodarze w końcu zaczęli tworzyć więcej zagrożenia pod bramką rywali, a grę w ofensywie wciąż napędzał Pietuszewski oraz rezerwowy Alan Varela. Polski skrzydłowy był jednak coraz bardziej zirytowany starciami z rywalami, zapewne m.in. z tego powodu włoski szkoleniowiec postanowił zdjąć go z murawy już w 71. minucie. Uważać na swoje poczynania musiał także Bednarek, gdyż i on doczekał się ostrzeżenia w postaci żółtej kartki.

Porto próbowało przebijać się przez mur defensywny gości, ale w końcówce zadanie kolegom utrudnił Varela, który za ostry faul po weryfikacji VAR został wyrzucony z boiska. W ostatnich minutach w polu karnym Sportingu pojawiał się także Bednarek, jednak i on nie zdołał pomóc w zmianie wyniku. Najlepszą szansę tuż przed finałowym gwizdkiem zmarnował jeszcze Victor Froholdt, którego uderzenie głową z bliskiej odległości przeleciało nad poprzeczką. Ostatecznie drużyna Rui Borgesa utrzymała bezbramkowy remis i dzięki minimalnemu zwycięstwu w pierwszym meczu awansowała do finału rozgrywek. Ekipie Porto pozostaje walka o tytuł w Liga Portugal, w której są liderem siedmiopunktową przewagą nad Benfiką.

Вам также может понравиться