ADVERTISEMENTS

Glasner może odejść z dumą, Crystal Palace po raz pierwszy triumfuje w Europie

W środowy wieczór na lipskiej Red Bull Arenie kibice oglądali drugą i ostatnią przystawkę przed nadchodzącym finałem Ligi Mistrzów. Po zwycięstwie Aston Villi w Lidze Europy, angielskie kluby mogły zaliczyć dublet, gdyby w Lidze Konferencji triumfowało Crystal Palace. Po drugiej stronie stało zdeterminowane Rayo Vallecano.

Sprawdź szczegóły meczu Crystal Palace - Rayo Vallecano

Szachy w pierwszej połowie

Żadna z tych drużyn nie sięgnęła jeszcze po europejskie trofeum i może to właśnie trema na kontynentalnej scenie sprawiła, że oglądaliśmy nerwową, zamkniętą pierwszą połowę. Początkowo londyńskie Orły starały się potwierdzić oczekiwania i dominować, jednak po dwóch wcześnie stworzonych okazjach nie udało się oddać żadnego celnego strzału.

Ta statystyka okazała się boleśnie nieruchoma przez całe 45 minut, które zdominowała skuteczność defensywna i ostrożność w ataku. Mało tego, po otwierającym kwadransie najmniejszy z czołowych klubów Madrytu zaczął rozpychać się na boisku, na co Palace nie znajdowało skutecznej recepty.

Efektem była sytuacja z 25. minuty, gdy Alemao zgubił krycie i trącił miękko wrzuconą z lewej flanki piłkę, posyłając ją obok słupka. Choć gola nie było, to na równie dobrą okazję pod bramką Rayo musieliśmy czekać aż do doliczonego czasu. W 45+1. minucie Adam Wharton posłał piłkę na głowę Tyricka Mitchella, który po szczupaku odprowadził wzrokiem futbolówkę lecącą obok słupka.

Palace mogło załatwić sprawę zaraz po przerwie

Pierwsza połowa, mówiąc delikatnie, zostawiła po sobie spory niedosyt. Dlatego na początku drugiej odblokowanie wyniku pozwoliło odetchnąć z ulgą… przynajmniej fanom Palace. Tym razem Wharton przeszedł z piłką ponad 30 metrów, uderzył z dystansu, a Batalla wybił na nogę Matety, który dobił do pustej już siatki.

Rayo było napoczęte, a kilka minut później powinno być całkowicie rozbite. Uderzenie Yeremiego Pino z wolnego obiło oba słupki, piłka wróciła na boisko, a dobitka… też skończyła na słupku. Sekundy później Pino chciał pokazać wyższą precyzję, krótko dograł do Matety przed bramką, którego Batalla zatrzymał udem.

Te minuty mogły zamknąć losy finału, jednak niewykorzystane okazje Palace pozwoliły Rayo ponownie podnieść głowę. Florian Lejeune nie mógł wstrzelić się z dystansu, liczne wrzutki ekipy z Vallecas nie znajdowały adresatów, ale pod bramką Crystal Palace było nerwowo. Po wejściu w ostatnie 10 minut Camello posłał piłkę nad poprzeczką, a Londyńczycy świetnie niweczyli wysiłki Rayo, zwłaszcza z górnymi piłkami radząc sobie zbyt dobrze dla rywali.

CPFC dotrwało do końca doliczonego czasu i może świętować pierwsze w swej historii europejskie trofeum. Dla Olivera Glasnera to idealne zwieńczenie trudnego sezonu, po którym jego drogi z klubem się rozchodzą. Tymczasem puchar Ligi Konferencji już po raz trzeci jedzie do Londynu, po triumfach West Hamu i Chelsea w poprzednich edycjach.

Wellicht ook interessant voor u