ADVERTISEMENTS

Manchester United wraca do LM. O zwycięstwie w dramatycznym meczu z Liverpoolem przesądził Mainoo

Manchester United – Liverpool 3:2

Obie drużyny były na dobrej drodze, by w przyszłym sezonie zagrać w Lidze Mistrzów. Czerwonym Diabłom po poniedziałkowym zwycięstwie nad Brentford brakowało już tylko dwóch punktów, by zapewnić sobie miejsce w czołowej piątce. Liverpool, który ostatnio zanotował trzecią ligową wygraną z rzędu przeciwko Crystal Palace, trzymał się jednak tuż za gospodarzami.

Gościom doskwierała jednak długa lista kontuzjowanych, przez co w meczu nie wystąpiło kilku kluczowych zawodników, w tym Mohamed Salah. To było widoczne już na początku spotkania, gdy w szóstej minucie piłka po rzucie rożnym trafiła na skraj pola karnego do Cunhy. Brazylijczyk dwukrotnie próbował pokonać obronę rywali i płaskim strzałem dał prowadzenie United.

Podopieczni Michaela Carricka podwyższyli prowadzenie już po kilku minutach. Sesko wykazał się determinacją pod bramką gości i wpakował piłkę do siatki po tym, jak bramkarz Frederick Woodman odbił ją w jego kierunku.

Chwilę później groźnie zaatakowali także Reds, ale uderzenie Gakpo zza pola karnego minimalnie minęło bramkę. Zaraz potem świetną okazję po drugiej stronie miał Bruno Fernandes, jednak jego potężny strzał również nie trafił w światło bramki, więc wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Goście wrócili do gry na początku drugiej połowy, gdy Szoboszlai przechwycił rozegranie Czerwonych Diabłów i popędził z piłką pod pole karne, skąd precyzyjnym płaskim strzałem zdobył bramkę kontaktową. Po okresie przewagi Liverpoolu do świetnej sytuacji doszli także United, ale strzał Bryana Mbeumo trafił tylko w słupek.

Niespodziewany zwrot nastąpił w 56. minucie, gdy Senne Lammens popełnił fatalny błąd i niedokładnym podaniem oddał piłkę gościom. Reds szybko przeprowadzili akcję, którą pewnie wykończył Gakpo, doprowadzając do remisu 2:2. Szansę na przechylenie szali na korzyść gospodarzy miał Casemiro, ale Woodman bez problemu poradził sobie z jego główką.

Bohaterem został ostatecznie Mainoo. Utalentowany Anglik przechwycił piłkę przed polem karnym i oddał celny strzał, który minął Woodmana. United dzięki wygranej z Reds zapewnili sobie miejsce w Lidze Mistrzów. W kolejnym meczu spróbują pójść za ciosem przeciwko Sunderlandowi. Z kolei Reds na Anfield podejmą Chelsea.

Z trybun Old Trafford spotkanie z Liverpoolem miał oglądać Alex Ferguson, legendarny trener gospodarzy, który poprowadził ich m.in. do 13 tytułów mistrza Anglii. Według relacji mediów 84-letni Szkot źle się poczuł jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Udzielono mu pomocy na miejscu, a następnie przewieziono do szpitala na badania.

Ferguson był trenerem Czerwonych Diabłów w latach 1986-2013. Poza licznymi sukcesami krajowymi może pochwalić się też dwoma triumfami w Lidze Mistrzów. Łącznie wywalczył z klubem 38 trofeów. 

Wellicht ook interessant voor u