Drużynie Franka Lamparda wystarczał jeden punkt przed piątkowym meczem Championship na stadionie Blackburn i cel ten został osiągnięty po remisie 1:1, dzięki wyrównującej bramce Bobby’ego Thomasa w 84. minucie.
Remis na Ewood Park dał The Sky Blues 86 punktów, co zapewniło im miejsce w pierwszej dwójce i bezpośredni awans na trzy kolejki przed końcem sezonu.
"To był niesamowity moment. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi" - powiedział ze łzami w oczach wzruszony Lampard w pomeczowym wywiadzie.
"Przyjechać tutaj i zdobyć punkt na tym etapie to nie jest łatwe. Musieliśmy wytrzymać do końca i nie wiedzieliśmy, czy jeszcze zaatakować. Zrobić to po 25 latach? Wow! Wow!".
W ten weekend Coventry mogło sięgnąć po mistrzostwo, gdyby wygrało, a zajmujące drugie miejsce Ipswich przegrało z Middlesbrough w niedzielę. Jednak na to trzeba będzie poczekać przynajmniej do kolejnej kolejki.
Awans to symboliczny moment dla Coventry, które w ostatnich latach przeszło prawdziwą burzę.
Jeszcze w 2018 roku klub grał w League Two, a po kilku nieudanych próbach w końcu przebił się przez sufit Championship. W 2023 roku Coventry dotarło do finału play-offów na Wembley, gdzie po dramatycznej serii rzutów karnych przegrało z Luton.
W kolejnym sezonie Coventry nie zakwalifikowało się do play-offów, a słaby początek ostatnich rozgrywek sprawił, że popularnego trenera Marka Robinsa zastąpił Lampard. Przejął zespół, gdy ten był na 17. miejscu, a imponująca pogoń pozwoliła awansować do play-offów, lecz znów zabrakło szczęścia – Sunderland pokonał Coventry w końcówce półfinału.
Jednak Lampard dopilnował, by tym razem nie było kolejnego rozczarowania, budując w swoim pierwszym pełnym sezonie zespół, z którym trzeba się liczyć. Przez zdecydowaną większość sezonu Coventry nadawało tempo rywalizacji, prezentując styl gry, który uczynił z nich najskuteczniejszy zespół Championship. Krótkotrwały spadek formy w środku sezonu wydaje się jedyną rysą na tle tego wyjątkowego roku.