Jeśli klub piłkarski publikuje informację o ważnej zmianie personalnej późnym wieczorem na sześć kolejek przed końcem sezonu, to musi budzić wątpliwości. Zwłaszcza gdy mówimy o zespole walczącym w tych kolejkach o utrzymanie w Ekstraklasie.
Piast Gliwice może w najbliższej kolejce nawet wpaść do strefy spadkowej (20 kwietnia gra z Lechią), dlatego nagła zmiana budzi duży niepokój kibiców. Chodzi o nie byle kogo, ale o kierownika drużyny Adama Fudalego, który na tym stanowisku zapracował niemal na status klubowej legendy.
Przetrwał wielu trenerów, pracując ok. 13 lat na stanowisku. Uchodził za bardzo „charakternego”, ale też ofiarnego – poświęcał dla zawodników znacznie więcej czasu niż wynikało z samego stanowiska. Dzięki znajomości kilku języków był łącznikiem i główną pomocą w adaptacji nowych zawodników, o standardowych formalnych obowiązkach kierownika drużyny nie wspominając.
Stąd zdziwienie kibiców i bardzo gniewne reakcje na okoliczności rozstania i samą jego formę. Z osobą pracującą ponad dekadę na ważnym stanowisku Piast pożegnał się trzema krótkimi zdaniami.
"Informujemy o zmianie w sztabie szkoleniowym Gliwickiego Klubu Sportowego “Piast” SA z dnia 15 kwietnia 2026 roku. W ramach porozumienia stron została rozwiązana umowa z kierownikiem drużyny, Adamem Fudali. Dziękujemy za dotychczasową pracę na rzecz Klubu. Życzymy powodzenia w dalszej karierze zawodowej" – brzmi cały komunikat Piasta.