ADVERTISEMENTS

Zwycięski farfocel Juventusu, Atalanta pogrążona momentem słabości w obronie

Wyjazdowy mecz w Bergamo miał być dla Juventusu szansą na pogoń za czołówką w obliczu porażki Milanu. Sęk w tym, że Atalanta miała dokładnie ten sam plan – porażka w starciu ze „Starą Damą” byłaby dla „Bogini” ogromnym ciosem w walce o miejsce pucharowe.

Sprawdź szczegóły meczu Atalanta – Juventus

Gospodarze od pierwszych sekund wywierali presję na gościach, jakby chcieli podważyć kompetencje trenera Spallettiego tuż po jego przedłużeniu umowy z Juve. Było naprawdę blisko prowadzenia dla Atalanty, a autorem pierwszego gola mógł być w 7. minucie Nicola Zalewski. Jego uderzenie po ziemi minęło dalszy słupek.

Raptem minutę później oglądaliśmy najlepszą okazję pierwszej połowy: Scalvini uderzał z główki i trafił tylko w słupek. Po apetycznym starcie Atalanta nie straciła na dynamice, za to nie tworzyła już równie dobrych okazji. Mnożyły się stałe fragmenty, a Zalewski wbijał piłkę to z jednego, to z drugiego rogu.

Niezmienna była tylko kompletna niemoc Juventusu. Bezzędni ofensywnie, goście dopiero w okolicach półgodziny oddali strzał w kierunku bramki Carnessecchiego, choć ten nie był zagrożony strzałem Khephrena Thurama w trybuny. To miejscowi powinni schodzić do szatni z prowadzeniem, gdy pod koniec doliczonego czasu Zalewski wrzucił z rożnego, a przewrotka Krstovicia posłała piłkę obok bramki.

Przewrotność futbolu jest doskonale znana, dlatego nie mogło być niespodzianką, że Juventus tuż po przerwie zdobył gola zupełnie z niczego. Wrzutka Emila Holma spadła na kolano Scalviniego, który chciał wybić, ale jedynie wyłożył piłkę, do której dopadł Jeremie Boga. Uderzył brzydko, słabo i krzywo, ale co z tego – piłka ugrzęzła w siatce w 48. minucie.

Trener Palladino zareagował zmianami, zdejmując Nicolę Zalewskiego i wprowadzając za niego żywiołowego Giacomo Raspadoriego. Gospodarze rozpoczęli okres zwiększonego naporu i w 56. minucie wydawało się, że będzie remis. Berat Djimsiti uderzał po wrzutce z narożnika, ale Di Gregorio świetnie wybił piłkę z bramki przy słupku.

Juve nie miało już żadnej solidnej okazji do końca spotkania, trzymając się kurczowo minimalnego prowadzenia i broniąc uporczywie. Ostrzeliwane z każdej strony pole karne gości wydawało się nie do przejścia, gdy nawet ręka Gattiego – a przynajmniej ją widział cały stadion – nie dała miejscowym rzutu karnego w 86. minucie.

Arbiter nie chciał tego słuchać, a gdy doliczył sześć minut, Juventus bronił już w jedenastu. Nerwy gubiły gospodarzy, a rywale czyścili wszystko i dotrwali do końca. W szokujących okolicznościach i w poczuciu skrzywdzenia przez sędziego Atalanta poległa z Juventusem, który nie pokazał nic.

Wellicht ook interessant voor u