ADVERTISEMENTS

City w półfinale FA Cup po rozbiciu Liverpoolu. Hat-trick Haalanda, zmarnowany rzut karny Salaha

Obie ekipy od początku spotkania wrzuciły najwyższy bieg, zapewniając fanom dynamiczne widowisko. Już w pierwszym kwadransie nastąpiła wymiana ciosów, a najlepszą okazję tuż przed upływem piętnastej minuty zmarnował Mohamed Salah. Egipski napastnik otrzymał idealne dalekie podanie od Giorgiego Mamardashvilego, błąd przy próbie interwencji popełnił Abdukodir Khusanov, ale obrońca wślizgiem w ostatniej chwili zdołał zmienić tor lotu piłki po strzale napastnika, który zbyt długo zbierał się do uderzenia. Po chwili po drugiej stronie boiska równie świetnego zagrania Bernardo Silvy nie wykorzystał Rayan Cherki.

Goście nabrali pewności siebie, a chęć rehabilitacji wykazywał Salah, który jednak miał problem z minięciem defensywy. W jednym z kolejnych ataków Liverpoolu do odbitej piłki dopadł aktywny Hugo Ekitike, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką.

W kolejnej fazie do ofensywy odważniej ruszyli gospodarze i szybko osiągnęli swój cel. W 39. minucie Virgil van Dijk sfaulował Nico O'Reillya, a sędzia od razu podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Erling Haaland i pewnym strzałem otworzył wynik spotkania, notując także pierwsze trafienie w tym sezonie Pucharu Anglii. Jeszcze przed przerwą Norweg podwyższył prowadzenie Manchesteru City, popisując się kapitalnym strzałem głową po precyzyjnym dośrodkowaniu Antoine'a Semenyo.

Tuż po zmianie stron Ghańczyk sam wykazał się fenomenalną techniką, pokonując bramkarza The Reds efektowną podcinką. Podopieczni Pepa Guardioli, który z powodu kary podziwiał mecz z trybun w towarzystwie córki, poszli za ciosem, a hat-tricka skompletował Haaland, potwierdzając tym samym powrót do formy. Zupełnie inaczej niż Salah - napastnik wkrótce otrzymał szansę na przełamanie, jednak nie wykorzystał rzutu karnego i kilka chwil później mocno podłamany opuścił boisko.

Zawodnicy Arne Slota walczyli jeszcze choćby o gola honorowego, ale w starciu z defensywą Citizens byli bezradni. Gospodarze zakończyli spotkanie pewną wygraną i jednocześnie awansem do półfinału Pucharu Anglii. Z kolei w obozie rywali wciąż panuje spory kryzys, a już ósmego marca czeka ich kolejne trudne starcie w Lidze Mistrzów, w której zmierzą się z obrońcą tytułu - PSG.

Wellicht ook interessant voor u