ADVERTISEMENTS

Włosi nie dowierzają, że trzeci raz z rzędu obejrzą mundial w telewizji

"Pozostaje olbrzymie rozczarowanie, drużyna grała całym sercem, ale to nie wystarczyło. Teraz zostają łzy" - podkreślili komentatorzy telewizji RAI po meczu przegranym w karnych.

"Po raz kolejny Italia skazana została na zapomnienie" - dodali.

„To następna historyczna klęska” - tak mecz podsumowała „La Gazzetta dello Sport”.

Zaznaczyła następnie: „To był mecz w przeklęty sposób skomplikowany po wyrzuceniu Alessandro Bastoniego z boiska”.

„Jak w najgorszym koszmarze. Pielęgnujemy myśl o powrocie na mundial i widzimy, jak zostaje nam odebrany w rzutach karnych; przede wszystkim przez wyrzucenie z boiska Bastoniego pod koniec pierwszej połowy, przez nasze błędy i przez kilka decyzji Turpina, które będą budzić dyskusje” - podkreślił dziennik.

Te słowa to nawiązanie do kwestionowanej także przez sprawozdawców telewizji RAI postawy francuskiego sędziego Clementa Turpina.

„Włochom nie wystarczyło nawet wyjście na prowadzenie po golu Keana, bo zostaliśmy w dziesiątkę i od tego momentu piłkarze Barbareza nas miażdżą, zdobywając awans na mistrzostwa świata, które po raz trzeci z rzędu obejrzymy przed telewizorem. Nie można mówić o Apokalipsie, ale biorąc pod uwagę, że nie ma nas na najważniejszej imprezie od 2014 roku, ta Apokalipsa właśnie trwa dla naszego futbolu” - oceniła gazeta.

Relację zakończyła słowami: „Żegnaj Mundialu, a teraz czas na rozliczenia”.

Zastrzeżenia do decyzji sędziego Turpina ma również „La Repubblica”. Jak dodała, dwa błędy w karnych tylko zaostrzyły gorycz Włochów.

O „Apokalipsie Italii” pisze również „Corriere della Sera”.

Agencja Ansa w komentarzu podkreśliła: „Klątwa się nie kończy i Włochy spadają do piekła nocą w Zenicy. Po raz trzeci z rzędu Azzurri zostają poza mundialem, wykończeni przez Bośnię po katastrofach ze Szwecją w 2018 roku i Macedonią Północną w 2022. Puchar w Ameryce będzie sprawą 48 drużyn, nigdy wcześniej nie było ich tak wiele, ale wśród nich nie znajdzie się zespół, który zdobył go cztery razy. Kończy się na zmarnowanych rzutach karnych Esposito i Cristante, a Bajraktarevic rozpoczyna święto, lecz katastrofa zaczęła się znacznie wcześniej — w 41. minucie, wraz z czerwoną kartką dla Bastoniego, która zamieniła mecz w oblężenie. A w końcowym deszczu spływają także wszystkie włoskie złudzenia”.

Już przed meczem włoskie media odnotowały, że stadion w Zenicy nie spełniał kryteriów obiektu na mecz kwalifikacyjny do MŚ.

Wellicht ook interessant voor u