ADVERTISEMENTS

Bartosz Grzelak: Końcówka sezonu jest jak rejs, wciąż wszystko jest w naszych rękach

Szkoleniowiec Radomiaka Bruno Baltazar nie miał wątpliwości, że to było wymagające spotkanie.

"Spodziewaliśmy się, że Cracovia ruszy na nas i byliśmy na to przygotowani. Po dziesięciu minutach gra się wyrównała, więcej graliśmy piłką, pojawialiśmy się w polu karnym rywala. Nie udało się nam wypracować jednak zbyt wielu okazji, więc akceptowałem bezbramkowy remis po pierwszej połowie. W drugiej połowie chcieliśmy wykorzystać momenty niepewności w Cracovii i spróbować zdobyć bramkę, ale od 60. minuty znowu musieliśmy grać w osłabieniu. Ta czerwona kartka zmieniła przebieg meczu".

Portugalczyk przyznał, że nie widział jeszcze faulu Abdula Tabsoby, ale jego zdaniem czerwone kartki są zawodnikom Radomiaka pokazywane zbyt łatwo.

"Potem musieliśmy się przeorganizować, mocno walczyć, aby dostosować się do sytuacji, w której się znaleźliśmy. Cracovia w ostatnich minutach miała okazje, ale udało nam się wytrwać i przywieść do Radomia jeden punkt" - podkreślił.

Baltazar stwierdził, że gdyby przed meczem ktoś powiedział, że wywalczy punkt, to nie przystałby na to, bo Radomiak do każdego spotkania pochodzi z chęcią wygranej.

"Z uwagi na okoliczności jestem teraz z tego remisu zadowolony" - nie miał wątpliwości.

Trener Grzelak nie był w dobrym nastroju. W swoim trzecim meczu w tej roli zanotował trzeci remis.

"Ambicja była, duże serce też, ale nie udało się nam wygrać. Pierwsze 60 minut, gdy graliśmy jedenastu na jedenastu, wychodziło nam dużo rzeczy, mieliśmy dobry pressing, stwarzaliśmy sytuacje. Po czerwonej kartce zmieniliśmy ustawienie, przestawiliśmy się na 4-4-2, chcieliśmy mieć dwóch napastników i w ten sposób atakować przeciwnika. Nie udało się, choć szanse były. Końcówka sezonu jest jak rejs. Biegamy z innymi zespołami, które są zamieszane w walkę o utrzymanie. Dzisiaj zrobiliśmy słabsze okrążenie, ale pozostały jeszcze dwa i wciąż wszystko jest w naszych rękach" - zaznaczył.

Grzelak nie krył, że sytuacja zespołu w tabeli nie jest dobra.

"Gdy podpisywałem kontrakt, wiedziałem, jak to wygląda. Nikt mi nie mówił, że będzie łatwo. Każdy zespół ma swoje wyzwania i problemy. Dlatego powtarzam zawodnikom, że wciąż muszą wysoko trzymać głowę. Dzisiaj jesteśmy rozczarowani wynikiem, ale nie ma czasu, aby wchodzić w depresję, bo już w sobotę czeka nas kolejny mecz, a potem ostatni na naszym stadionie. Moim zadaniem jest utrzymywać zawodników w pozytywnym nastawieniu" - zaznaczył.

Ti potrebbero interessare anche