ADVERTISEMENTS

Real znów bez zwycięstwa, nieskuteczność przeciw Gironie skończyła się gwizdami

Po ostatniej porażce na Balearach Real Madryt nie miał marginesu błędu, podejmując na Bernabeu Gironę. Ostatnio jednak nawet na swoim stadionie traci wiele goli i w tym mogli szukać nadziei przyjezdni z Katalonii.

Sprawdź szczegóły meczu Real Madryt – Girona

Dojście do pierwszej sytuacji zajęło gospodarzom pięć minut, ale wypuszczony na bramkę Kylian Mbappe nie zdołał pokonać Paulo Gazzaniggi. Po pięciu kolejnych minutach Francuz znalazł się po drugiej stronie bramki i golkipera gości musiał wyręczać obrońca w świetle bramki.

Pierwsze ciosy Realu nie trafiły i swojej okazji zaczęli szukać podopieczni Michela. Azzedine Ounahi przed upływem kwadransa uderzył kąśliwie przy bliższym słupku, wymuszając ważną interwencję czujnego Łunina. Było też potężne uderzenie Arnau Martineza w 23. minucie, z dystansu piłkę posłał obok słupka. Moment wcześniej podobny los spotkał Bellinghama po drugiej stronie.

Przed upływem 30 minut Carvajal dograł do Federico Valverde przed bramką gości, a ten uderzył jadowicie w swoim stylu. Niestety za słabo, by Gazzanigga nie zdążył wybić poza światło bramki. To była najlepsza okazja Realu do przerwy, bo w 37. minucie świetne wejście Raula Asencio w pole karne skończyło się tylko rzutem rożnym, a Vinicius przed przerwą uderzał ze spalonego.

Przełamanie po przerwie i świetna odpowiedź Girony

Wydawało się pewne, że Real wróci z większą determinacją po przerwie, by przełamać impas. Wycofani w ośmiu w polu karnym rywale wydawali się na to przygotowani, choć uderzenie Bellinghama z 47. minuty było bliskie zepsucia im nastroju.

Gdy pierwszy napór ustał i szyki defensywne się rozluźniły, Fede Valverde zwietrzył okazję. Huknął nisko z dystansu i zaskoczył Gazzaniggę na tyle, że ten zaspał przy interwencji, wpuszczając piłkę.

Królewscy byli na wysokich obrotach, ale brakowało jakości, by dobić Katalończyków. Po 60 minutach do dobrej pozycji doszedł ponownie Kylian Mbappe, tyle że w pośpiechu huknął wysoko w trybuny. Zmarnowana okazja zemściła się piorunująco: niecałą minutę później piłka zawędrowała przed bramkę, a tam z dystansu świetnie przymierzył Thomas Lemar, po 10 minutach niwelując stratę gola.

Kolejne ataki gospodarzy kończyły się niepowodzeniem, a to sprawiło, że coraz częściej z trybun słychać było gwizdy. Real znalazł się pod ścianą oczekiwań tak wysokich, jak spiętrzone trybuny cichnącego Bernabeu. Okrzyki wznieciła dopiero akcja z 86. minuty: Mbappe uderzał z ostrego kąta, bramkarz wybił przed siebie, ale Carvajal dobijał w trybuny. Wściekłość wywołał brak karnego po upadku Mbappe moment później, a emocje wkrótce przeszły we frustrację, bo piłka pod polem karnym Girony nie weszła do bramki do końca doliczonego czasu.

Autres nouvelles