ADVERTISEMENTS

Rumuński paradoks: Steaua Bukareszt walczy o awans do Superligi, ale… nie może awansować

Rumuńska Steaua Bukareszt (nie mylić z FCSB) zakwalifikowała się do grupy mistrzowskiej w Lidze 2 i może uczestniczyć w barażach o awans do Superligi. To paradoksalna sytuacja, ponieważ w razie wygranego barażu klub i tak nie ma prawa awansować.

Powodem jest obowiązująca ustawa o sporcie, która nie pozwala na uczestnictwo w krajowej lidze klubom będącym własnością jednostek publicznych. A CSA Steaua Bucuresti to klub odtworzony przez ministerstwo obrony, po sądowym wyroku przyznającym ministerstwu prawa do nazwy Steaua Bukareszt.

Prywatna „Steaua”, którą prowadzi kontrowersyjny biznesmen Gigi Becali, została pozbawiona praw do nazwy, zdobytych historycznie tytułów oraz prawa do gry na stadionie Ghencea. Klub musiał zmienić nazwę – padło na FCSB – oraz herb, a zdecydowana większość kibiców opowiedziała się za odbudowywaną od czwartej ligi wojskową Steauą.

Po latach i kolejnych awansach Steaua dotarła jednak do „sufitu”, czyli bram Superligi. Teraz są ambicje wprowadzenia klubu do elity, ale wracamy do ustawy o sporcie: tylko spółki prawa handlowego mogą grać w Superlidze, a Steaua jest jednostką ministerialną.

Dziś minister obrony Radu Miruță zwołał konferencję prasową właśnie w tej sprawie. Przedstawił dwa główne warianty, które umożliwią klubowi awans. Pierwszy to nowelizacja ustawy o sporcie i zniesienie obecnego zakazu. Drugi, w jego ocenie prostszy, zakłada zmianę ustawy o ministerstwie obrony, by mogło ono zakładać zależne spółki handlowe.

Oba scenariusze są karkołomne, czasochłonne, a przede wszystkim woli politycznej na poziomie parlamentu. Minister zapowiedział lobbowanie w tej sprawie, ale widzi też inną furtkę: powołanie wraz z podmiotem prywatnym spółki non-profit lub inna forma współpracy publiczno-prywatnej. Przy tej okazji Miruță zaprosił zainteresowane podmioty do przesyłania ofert mailowo.

Otras noticias