ADVERTISEMENTS

Real odprawił Oviedo go golach Gonzalo i Bellinghama, Mbappe wrogiem trybun w Madrycie

Mimo ogromnego rozczarowania sezonem, Santiago Bernabeu wypełniło się w ogromnej większości, by oglądać pojedynek Królewskich ze zdegradowanym już Realem Oviedo. Już po pięciu minutach Carreras spod linii końcowej wyłożył piłkę Mastantuono, a ten w świetnej sytuacji dał się zatrzymać czujnemu Escandellowi.

Sprawdź szczegóły meczu Real Madryt - Real Oviedo

Obie drużyny w pierwszych minutach lepiej pokazywały się defensywnie, a gdy mijał pierwszy kwadrans, pierwsi kibice już gwizdali na piłkarzy Realu. To Oviedo miało kolejne stałe fragmenty na połowie miejscowych. Dopiero po 20 minutach rozegranie rzutu rożnego pozwoliło Trentowi oddać efektowny strzał, który przeczesał górną siatkę bramki gości. Tak zaczął się wyraźnie szybszy moment po obu stron, już ze wskazaniem na Los Blancos.

Skuteczność nie rosła jednak wraz z przewagą, co udowodnił Brahim Diaz, posyłając piłkę w trybuny z niezłej pozycji w 32. minucie. Bliżej szczęścia był Camavinga parę minut później, lecz jego rogal przeszedł nad bramką.

Gdy Real bił głową w mur, Oviedo w 38. minucie wyprowadziło świetną kontrę lewą stroną. Nacho Vidal był bliski oddania groźnego uderzenia… piłka i jemu uciekła nad bramkę. W 40. minucie z kolei Tchouameni próbował lekkim trąceniem zmylić Escandella, bez efektu. Wydawało się, że do szatni wszyscy zejdą rozczarowani, gdy w 44. minucie odbiór przed polem karnym pozwolił Brahimowi uruchomić Gonzalo Garcię, który przymierzył w dłuższy róg!

Sam Brahim mógł nawet podwoić prowadzenie tuż przed gwizdkiem, gdy w poszukiwaniu okienka bramki Oviego napotkał na rękawice Escandella. Ostatecznie gwizdy żegnały sędziego, który nie pozwolił rozegrać rożnego po tej akcji. Choć druga część zaczęła się nieźle – optycznie dla Realu – to pierwsze duże owacje usłyszeliśmy dopiero przed godziną, gdy Santiago Cazorla wszedł na murawę.

Goście mogli pokazać coś więcej: W 57. minucie Alhassane świetnie odnalazł wchodzącego na drugi koniec bramki Alberto Reinę, któremu brakło niewiele do celnego uderzenia z pierwszej. Jeszcze bliżej był Nacho Vidal tuż po upływie godziny, z bliska posłał piłkę obok słupka.

Kylian Mbappe wszedł na 20 minut i był koszmarnie wygwizdywany, nawet Vinicius mógł odetchnąć z ulgą. Szukał szybkiego argumentu na swoją korzyść, posyłając piłkę z dużą siłą nad poprzeczką, a to tylko wzmogło wrogie reakcje. To nie on podwoił prowadzenie, lecz inny zmiennik - Jude Bellingham.

Z prawej zszedł na 15. metr i po ziemi wkręcił piłkę poza zasięgiem rękawicy bramkarza w 80. minucie. Kylianowi nie pomogło, że to on dogrywał do Anglika. Ponieważ wynik był już poza zasięgiem gości, końcówka spotkania upłynęła całkowicie bez historii. Zwycięzców pożegnały podziękowania... no, może poza jednym.

You might also like