W sobotni wieczór w Oslo rozegrano finał krajowego pucharu. Po raz pierwszy po reformie był rozgrywany w systemie jesień-wiosna, a na Ullevaal spotkały się Bodo/Glimt oraz SK Brann.
Nominalni gospodarze rozpoczęli od łatwego prowadzenia, gdy obrońca Thore Pedersen „popisał się” szczupakiem do własnej bramki. Jakby w geście wdzięczności za prowadzenie, bramkarz Bodo Nikita Haikin zaczął popełniać poważne błędy i jeszcze przed przerwą Brann prowadziło.
Najpierw w sobie tylko znany sposób przepuścił prosty strzał Felixa Myhre, który bramkarz jego klasy powinien był wybronić. Parę minut później źle wybił piłkę sprzed pola karnego, a próbując wrócić do bramki przewrócił się. Dzięki temu Kristall Mani Ingason ze środkowej strefy boiska oddał daleki strzał na 2:1.
Niewiele brakowało, a błędy bramkarza pozbawiłyby klub tytułu, ale rzut rożny w 86. minucie wymusił dogrywkę. Grający od kilku minut Ola Brynhildsen uderzył z główki i w dogrywce Bodo/Glimt szło po zwycięstwo. Andreas Helmersen kolejnym strzałem głową dał prowadzenie 3:2 w 110. minucie, jednak Brann wywalczyło rzut karny w ostatniej chwili, a wraz z nim całą serię jedenastek.
W rzutach karnych Haikin odpłacił się za wcześniejsze błędy, zatrzymując uderzenia Soltvedta i Markusa Haalanda. To zapewniło wygraną 4:2 i nie trzeba było podchodzić do piątego strzału.
To zwycięstwo kończy 33-letni okres oczekiwania, bo klub ostatni raz sięgnął po to trofeum w 1993 roku.
W norweskiej lidze prowadzone przez Kjetila Knutsena Bodo/Glimt zajmuje obecnie piąte miejsce z dorobkiem 13 punktów, tracąc siedem do liderującego Tromso.