ADVERTISEMENTS

Misiura wraca do domu: To dla mnie ekscytujący mecz, jestem "Portowcem" na dobre i na złe

Misiura zaczynał przygodę z piłką nożną w Pogoni w tej samej grupie chłopców, w której był m.in. Arkadiusz Mysona (późniejszy zawodnik ŁKS Łódź, Lechii Gdańsk i Wisły Płock).

Misiura i Mysona w ekstraklasie zadebiutowali w macierzystej Pogoni na początku tego stulecia. Do pierwszego zespołu „Portowców” dołączył, gdy ten zdobywał wicemistrzostwo Polski w 2001 roku. Barw Pogoni bronili wówczas m.in. Grzegorz Mielcarski, Kazimierz Węgrzyn, Brasilia czy Bartosz Ława, który – jak uważa Misiura – zawsze był dla niego wzorem piłkarza.

"Trenowałem w parze z Jackiem Bednarzem. To było dla mnie wydarzenie" – wspomina w rozmowie z PAP 44-letni trener.

Zresztą jego debiut w ekstraklasie (wówczas 1. lidze), to było wejście na boisko za... Bednarza.

Potem losy Pogoni i Misiury już nie potoczyły się tak dobrze. Turek Sabri Bekdas opuścił Szczecin. Pogoń zaczęła się rozpadać. Młody pomocnik został wypożyczony do Znicza Pruszków. Później był zawodnikiem m.in. Gwardii Koszalin, ŁKS Łomża czy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki.

Pogoń natomiast przejął Antoni Ptak, którego przygoda z klubem skończyła się tak, że został on praktycznie zlikwidowany. W tym czasie powstała oddolna inicjatywa utworzenia klubu Pogoń Nowa i rozpoczęcia gry od A-klasy. W inicjatywie tej uczestniczyli m.in. Dariusz Adamczuk, Grzegorz Matlak i... Misiura.

"Przez rok grałem za darmo. Awansowaliśmy tym zespołem do okręgówki. Jestem 'Portowcem' na dobre i na złe. Bodaj 16 lat byłem w Pogoni, w różnych jej momentach, tych bogatych i tych biednych. Teraz tylko Kamil Grosicki może się poszczycić takim przywiązaniem do barw. Inne czasy" – opowiada szkoleniowiec Wisły.

Trener wiślaków z Płocka przyznaje, że latem poprzedniego roku, po awansie jego drużyny do ekstraklasy, gdy tylko ogłoszono terminarz rozgrywek, pierwsze co zrobił, to sprawdził zagra ona w Szczecinie.

"31. kolejka... Emocje trochę opadły. Ale teraz oczywiście są. Nie ma stresu, jest ekscytacja. Rozmawiałem o tym wydarzeniu z przedstawicielami zarządu i z zawodnikami. Bo moim założeniem, z jakim przyszedłem do Wisły, było to, by stworzyć rodzinną atmosferę. By wszyscy byli razem. Zatem przed meczem z Pogonią uczulałem swoich piłkarzy, że to jest bardzo gorący teren. Atmosfera na trybunach jest niesamowita, a stadion zwykle jest wypełniony po brzegi" – powiedział Misiura.

"Kiedyś, bodajże w Krakowie, przeczytałem takie hasło: 'Jak kogoś szanujesz, przygotuj się na rywalizację z nim najlepiej, jak potrafisz'" – przedstawił swoją filozofią szkoleniowiec "Nafciarzy".

Na trybunach pojawi się ponad 40 osób z jego rodziny ze Szczecina i okolic.

"Za kim będą kibicować? Pewnie głównie za mną, ale też za Pogonią. Też tak mam. Oczywiście, w niedzielę chcemy wygrać w Szczecinie, będziemy zdeterminowani i zrobimy wszystko, by zwyciężyć. Ale potem będę trzymał kciuki za Pogoń, by wygrała każdy kolejny mecz i się utrzymała w ekstraklasie. Nie wyobrażam sobie ekstraklasy bez Pogoni. Tu jest jej miejsce" – dodał.

Wygrana przy Twardowskiego może mieć dla niego dodatkowy plus. Po zwycięstwie bowiem zespół i kadra szkoleniowa mają dostać dodatkowy dzień wolny, więc mógłby ten czas spędzić z rodzicami w Szczecinie.

Wisła i Pogoń w tym meczu zagrają o różne cele. Płocczanie zbierają punkty, które mogą im dać start w europejskich pucharach. Pogoń potrzebuje każdego "oczka", by się utrzymać na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

"My gramy z meczu na mecz. Przed sezonem byliśmy skazywani na spadek. Tymczasem ciągle jesteśmy w górze tabeli. Nie czuję presji, by wywalczyć awans do europejskich pucharów. Z kolei sytuacja Pogoni nie jest uzależniona od wyniku, jaki osiągnie z nami. Na to, w jakim jest miejscu, składa się wiele meczów" – powiedział.

Przypomniał, że w Wielkanoc był w Szczecinie.

"Poszedłem na spotkanie z Legią. Po przegranej widziałem łzy w oczach kibiców. To był trudny widok, tym bardziej że z wieloma z nich ciągle mam bardzo dobry kontakt. Nie chcę tego więcej oglądać. Teraz jestem w Wiśle i robię wszystko byśmy wygrywali. Ale jestem przekonany, że kiedyś będę trenerem Pogoni. Przyjdę, by zapełniać gablotę" – podsumował Misiura.

Şunu da beğenebilirsiniz: