ADVERTISEMENTS

Ocimek: Kibice Rakowa zasłużyli, żeby być na Narodowym

Ponad dwie godziny gry, wielkie emocje, osiem goli i cztery kolejki rzutów karnych - tak w skrócie można podsumować czwartkowy półfinał Pucharu Polski, w którym ostatecznie GKS Katowice musiał uznać wyższość Raków Częstochowa. Zwycięzcy byli przeszczęśliwi, a pokonani goście przeżywali przegraną w serii „jedenastek”.

Również szkoleniowcy obu zespołów potrzebowali trochę czasu, by uspokoić nerwy przed spotkaniem z dziennikarzami na pomeczowej konferencji prasowej.

Zarówno na ławce Rakowa, jak i na konferencji zabrakło tym razem trenera Łukasza Tomczyka, na którym ciążyła wciąż kara za ubiegłoroczną czerwoną kartkę, którą otrzymał w Świdniku, gdy jeszcze był szkoleniowcem Polonii Bytom. W tej sytuacji, podobnie jak w poprzednim meczu przeciwko Avii, zastąpił go Ocimek, który przede wszystkim podziękował częstochowskim kibicom za wsparcie.

"Cały czas byli z nami i zasłużyli na to, by być też na Narodowym" - zaznaczył.

Osobne słowa uznania poświęcił piłkarzom i to bez względu na to czy grali, czy też pozostali na ławce, czy nawet na trybunach, bo „wszyscy mieli współudział w tym zwycięstwie”.

Podobnie ocenił pracę sztabu szkoleniowego. Z uznaniem mówił też o rywalach z Katowic, którzy „bardzo wysoko zawiesili poprzeczkę”.

Jak przyznał, cały czas był w kontakcie z obserwującym mecz z trybun Tomczykiem, a niekorzystny wynik po pierwszej połowie, gdy gospodarze przegrywali 0:2, wszystkich mocno zmobilizował, zaś bramki strzelone przez przeciwnika wynikały głównie z pojedynczych akcji i błędów gospodarzy.

Trener GKS Rafał Górak był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, ale rozczarowany wynikiem.

"Skończyła się nasza piękna przygoda z Pucharem Polski... Po meczu niezwykłym, bardzo emocjonującym, który na długo pozostanie w naszej pamięci. Powiedziałem moim zawodnikom, że jestem z nich dumny, chociaż wyjście na drugą połowę totalnie nam nie wyszło. Miałem pewne wątpliwości co do niektórych decyzji sędziego" - skomentował Górak, który nie ukrywał, że według niego w trzech przypadkach arbiter Karol Arys mógł zdecydować inaczej, a za każdym razem ocenił ostatecznie sytuację na niekorzyść Katowiczan.

"Ale teraz to już nie ma znaczenia. Porażki też uczą" - podsumował.

Şunu da beğenebilirsiniz: