ADVERTISEMENTS

Pietuszewski pierwszy raz rozegrał 90 minut w Porto, miał udział przy obu golach

Po wysokiej wygranej Benfiki, w niedzielę Porto musiało zrobić swoje na przedmieściach stolicy. Przed rokiem na tym stadionie Estrela pobiła faworytów, dlatego zespół Francesco Fariolego musiał zachować czujność.

Sprawdź szczegóły meczu Estrela da Amadora – FC Porto

Początek w wykonaniu przyjezdnych był bardzo efektowny, nie zamierzali tracić czasu w poszukiwaniu otwarcia wyniku. Pierwszą okazję miał Jan Bednarek, który w 4. minucie domykał rzut rożny strzałem, jednak z ostrego kąta ustrzelił tylko boczną siatkę.

Ostatecznie przewagę zapewnił ten, w którym polscy kibice pokładają ogromne nadzieje: Oskar Pietuszewski potrzebował kwadransa, by wygrać rzut karny dla swojej drużyny. Minął z piłką dwóch rywali i trzeci ratował się podcięciem.

Piłkę wziął do rąk Deniz Gul, który od dawna nie mógł się przełamać. Zrobił to i lider Primeira Ligi objął prowadzenie zgodnie z planem. 20 minut później dalsza część planu również została zrealizowana i ponownie z dużym udziałem Pietuszewskiego. Ruszył z piłką na wysokości linii środkowej, zszedł z lewej na środek i dograł do Alberto Costy, który znalazł Gula i zapewnił Turkowi dublet.

Radość strzelca była ogromna, a po zmianie stron było o włos od polskiego gola. Tym razem w roli głównej Jakub Kiwior, który trochę głową, ale bardziej barkiem kończył rzut rożny, zmuszając Davida Grilo do wybicia piłki.

Kilka minut później Kiwior musiał wykazać się już w swoim naturalnym środowisku. Pepe Aquino bardzo się pomylił i polski defensor pognał za biegnącym na bramkę Abrahamem Marcusem. Na granicy przepisów Kiwior wytrącił go z rytmu i Nigeryjczyk uderzył w zewnętrzną część słupka. 

Raptem pięć minut później nawet Porto nie mogło uwierzyć, że Estrela nie zdobyła gola. W tej samej akcji na otwartą bramkę uderzali Ianis Stoica i Marcus, a obaj uderzyli w ten sam słupek. Pech Marcusa trwał zresztą dalej, bo w 75. minucie finalizował wrzutkę uderzeniem wprost w Diogo Costę z metra.

Na tym etapie meczu jednym z nielicznych jasnych punktów Porto był Oskar Pietuszewski, choć wprowadzony do jego krycia Encada radził sobie bardzo solidnie. Kolejne słowo należało jednak do Estreli, gdy rzut wolny Sydneya van Hooijdonka na dalszym słupku domykał Jovane

Końcówka była naprawdę nerwowa, bowiem Van Hooijdonk w 89. minucie uderzał celnie głową, na szczęście w ręce dobrze ustawionego golkipera. Choć widać było po nim kolosalne zmęczenie, Pietuszewski pozostał istotny do końca - tuż przed ostatnim gwizdkiem był faulowany po raz piąty, częściej niż ktokolwiek inny. Gdy wstał, mógł świętować wygraną!

You might also like