ADVERTISEMENTS

Koniec marzeń Realu Oviedo i Santiego Cazorli, jego drużyna pierwszym spadkowiczem z LaLiga

Ostatnim marzeniem Santiego Cazorli było utrzymanie swojego Real Oviedo w LaLiga. Spełnił marzenie o grze w koszulce klubu, w którym stawiał pierwsze kroki i występach na wielkich stadionach przeciwko najlepszym hiszpańskim drużynom, choć coraz częściej zasiadał na ławce lub pojawiał się na boisku tylko na kilka minut. Na liście zostało mu jeszcze utrzymanie zespołu w lidze. Tego celu już nie osiągnie.

Choć spadek był już praktycznie przesądzony, oficjalne potwierdzenie zawsze boli. Girona, która wciąż może dołączyć do spadkowiczów, po swoim wyniku z Rayo na zakończenie 35. kolejki LaLiga jest już poza zasięgiem Oviedo.

Na trzy mecze przed końcem sezonu "Ovetenses" pojadą na Bernabeu bez żadnej stawki, podobnie jak ich rywal. To efekt zaledwie sześciu zwycięstw w 35 spotkaniach i 11 remisów. Osiemnaście porażek okazało się przeszkodą nie do pokonania.

Do tego dochodzi niemoc strzelecka, przez którą Oviedo nie zdołało nawet osiągnąć średniej jednego gola na mecz. Ma ich 26, czyli 0,74 na spotkanie. Straciło natomiast 54 bramki, mimo wysiłków Aarona Escandella w bramce. Trzy inne zespoły straciły jednak więcej, a także bezpośredni rywale w walce o utrzymanie, jak Deportivo Alaves czy Elche, mają taki sam bilans. Bez bramek zdobywanych po drugiej stronie boiska "Carbayones" byli jednak skazani na spadek.

Zmiany na ławce trenerskiej

Sezon rozpoczął bohater awansu, Veljko Paunović, ale wytrzymał tylko osiem kolejek. Wydawało się, że zarząd miał do wyrównania rachunki z Luisem Carrionem, którego powołano na miejsce Serba, gdy ten został selekcjonerem swojej ojczyzny. Z Carrionem jednak sytuacja nie tylko się nie poprawiła, ale wręcz pogorszyła. Po ośmiu meczach sięgnięto więc po Guillermo Almadę z Valladolid. Ale w 19 prowadzonych spotkaniach również nie udało mu się zdobyć wystarczającej liczby punktów, by wydostać się ze strefy spadkowej.

Pod wodzą argentyńskiego szkoleniowca Oviedo wygrało cztery razy, sześć razy zremisowało i osiem razy przegrało. To 18 punktów na 54 możliwe. Po czterech punktach na 24 możliwe z Carrionem (cztery remisy, cztery porażki) i sześciu na 24 z Paunoviciem (dwa zwycięstwa, sześć porażek), potrzeba było znacznie lepszego wyniku, by się utrzymać.

Teraz czas znów budować drużynę na drugi poziom rozgrywek, kończąc etap, w którym wielu obecnych piłkarzy odejdzie. W tym Santi Cazorla, który w wieku 41 lat zakończy karierę.

________________

TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.

Pakiet Max miesiąc za 0 zł

Вам также может понравиться