ADVERTISEMENTS

Arsenal ocalony na London Stadium, VAR unieważnił wyrównanie w ostatnich sekundach

Wszystkie wskazania przed meczem sugerowały, że Arsenal powinien pokonać West Ham United. Gospodarze nie mogli do tego pozwolić, chcąc utrzymać się w Premier League na kolejny sezon i... uniknąć porażek ze wszystkimi miejskimi rywalami w jednym sezonie na London Stadium.

Sprawdź szczegóły meczu West Ham – Arsenal

Spokojny początek gospodarzy łatwo zrozumieć – za wszelką cenę nie chcieli, by faworyt nabrał rozpędu. Dlaczego? Pokazał to Calafiori, gdy po ośmiu minutach ruszył z piłką lewą stroną i zszedł w pole karne. Wywalczył jedynie róg, ale korner to kluczowy element – Arsenal wykonuje je najlepiej, a Młoty bronią najgorzej.

Tym razem poszło im świetnie, żaden z dwóch strzałów Trossarda nie trafił do bramki. Pierwszy na poprzeczkę sparował Hermansen, a drugi trafił jedynie w słupek. Przy niemal całkowitej kontroli po stronie Kanonierów, kolejne zagrożenie przyszło w 22. minucie. Gyokeres i Saliba wydawali się o włos od finalizacji, gdy West Ham jakimś cudem wybronił się po wrzutce Rice’a.

Wkrótce później impet Arsenalu całkowicie się wytracił, bowiem z urazem kolana musiał zejść Ben White i Mikel Arteta dokonał trudnych korekt (wszedł Zubimendi). Od tego czasu Młoty złapały wiatr w żagle i tylko jakości w ofensywie wyraźnie brakowało. Dopiero w 45. minucie udało się gospodarzom oddać groźny strzał. Taty Castellanos z kilkunastu metrów rzucił się szczupakiem do główki i David Raya musiał wybijać.

Przełamanie Trossarda i dreszczowiec w końcówce

Arsenal z pewnym trudem dotrwał do przerwy, kompletnie nieposkładany taktycznie po zejściu White’a. Wejście Mosquery miało poprawić rozegranie po zmianie stron, a jednak to Jarrod Bowen już w 48. minucie uderzał z dystansu. Później piłka na długo ugrzęzła w środkowej strefie boiska, a coraz więcej wskazywało na mecz do rozstrzygnięcia jedną bramką.

Bliżej wydawał się w 69. minucie Arsenal, gdy po stałym fragmencie Gabriel próbował dobijać do siatki nad leżącym obrońcą. Asekurujący słupek Mavropanos wybił piłkę. Niecałe 10 minut później miejscowi nie mogli uwierzyć, że Mateus Fernandes sam na sam nie pokonał golkipera Arsenalu. Raya triumfował, choć liniowy i tak trzymał chorągiewkę w górze.

Dopiero zejście kompletnie niewidocznego Bukayo Saki przyniosło efekt oczekiwany przez Artetę: w akcji z udziałem zmienników udało się wprowadzić piłkę prawą stroną, a gdy pełny sił Odegaard wycofał do Trossarda, ten uderzył i piłka odbita od Soucka wpadła do siatki w 83. minucie.

Teraz Arsenal szanował każdy moment i słusznie, bo WHU szukali wyrównania próbą Calluma Wilsona w 90+4. minucie. Jeszcze jeden rzut rożny i piłka została wybita przez gości już z wnętrza bramki. Goal-line technology nie oszukuje - przekroczyła linię z dużym zapasem po potężnym strzale Wilsona.

London Stadium eksplodował radością, ale... do gry wszedł VAR. Pablo wyraźnie trzymał Rayę i uniemożliwił mu złapanie piłki. Gol został unieważniony w 90+9. minucie! Arbiter pozwolił jeszcze grać, West Ham oczekiwał nawet karnego, lecz tym razem system milczał. Koniec - gospodarze bliżej spadku, goście bliżej mistrzostwa.

Вам также может понравиться