ADVERTISEMENTS

Siemieniec przed finałem sezonu: "Musimy dźwignąć taki mecz, pokazać swoją jakość"

Jagiellonia jest obecnie trzecia w tabeli piłkarskiej ekstraklasy. Ma tyle samo punktów co drugi Górnik Zabrze. Aby zdobyć wicemistrzostwo, którego klub jeszcze nie ma na koncie, potrzebuje nie tylko punktów w swoim meczu, ale też potknięcia Zabrzan.

"Jest to finał sezonu, mecz z Zagłębiem może zdecydować o wielu scenariuszach, bo może doprowadzić nas jeszcze wyżej niż obecnie w tabeli, ale też scenariusz może być w drugą stronę i chcemy go uniknąć" - mówił w piątek na konferencji prasowej trener Siemieniec.

Zwracał uwagę, że jeszcze kilka kolejek ligowych wstecz poddawano w wątpliwość, czy Jagiellonia w ogóle zagra w europejskich pucharach. Dziś Białostoczanie mają to zapewnione, choć wciąż nie wiadomo, w eliminacjach których rozgrywek wystartują.

Mecz Jagiellonia - Zagłębie w sobotę o 17:30, śledź go z Flashscore!

"Dzisiaj tak naprawdę walczymy o coś więcej, o podium" - dodał szkoleniowiec. Jak mówił, gdyby zachowane zostały obecne miejsca drużyn czołówki ekstraklasy, to eliminacje Ligi Europy, w których Jagiellonia by zagrała, to - z perspektywy tego, jak układał się sezon - ogromny sukces dla klubu.

"I na tym musimy się skupić. Na tym, co się wydarzy na naszym stadionie, bo tylko na to mamy wpływ. O to walczymy w finale sezonu" - dodał Siemieniec. Zwrócił uwagę, że to dla Jagiellonii kolejny sezon, w którym drużyna o coś walczy. "Musimy dźwignąć taki mecz, pokazać swoją jakość, ale też swoje doświadczenie takich momentów, które jako klub mamy" - mówił.

"Wierzę w to, że w sobotę zakończymy ten sezon w najlepszy możliwy dla nas sposób (...). Ostatnie kolejki sezonu to zawsze jest gra na emocjach i kto lepiej zarządzi emocjami, lepiej je skontroluje, ten na koniec, wierzę, po prostu wygrywa" - powiedział.

Romanczuk: Wiemy, co mamy robić

"KGHM Zagłębie Lubin to zespół bardzo dobrze zorganizowany, większość meczu grają w niskiej obronie. Znam grę zespołów trenera Leszka Ojrzyńskiego, bardzo dobrze grają w defensywie, ich atutem są na pewno stałe fragmenty i kontrataki, dużo bramek zdobywają też z dystansu" - mówił o przeciwniku Taras Romanczuk.

Kapitan Białostoczan wraca do składu, w meczu z GKS Katowice nie mógł grać z powodu nadmiaru żółtych kartek. Podkreśla, że jego zespół musi do tego meczu podejść z chłodną głową, by nie nakładać na siebie niepotrzebnej presji. "Wiemy, co mamy robić i każdy musi się skupić na swoim zadaniu. Nie odczuwam presji" - dodał Romanczuk.

Pytany o sytuację w tabeli i fakt, że nie wszystko zależy od wyniku meczu Jagiellonii, dodał, że nie czuje niedosytu po remisie 2:2 w Katowicach w minionej kolejce (gdy Białostoczanie stracili drugą lokatę w tabeli na rzecz Górnika). Za to odczuwa go po domowych porażkach z Wisłą Płock czy Piastem Gliwice.

Outras notícias