ADVERTISEMENTS

Radomiak w dziesiątkę wypunktował Lechię, najlepsza seria w sezonie

Walczące o utrzymanie Radomiak i Lechia zamknęły wspólnie 31. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. A że oba zespoły są znane z ofensywy i niesławne z problemów z defensywą, poniedziałek zwiastował ciekawe widowisko.

Sprawdź szczegóły meczu Radomiak – Lechia

Kto spodziewał się szybkiej gry, mógł przyklasnąć pierwszej dobrej akcji Radomiaka, choć udało się wywalczyć jedynie rzut wolny. W kolejnych minutach więcej konkretów pokazała jednak Lechia, gdy w 9. minucie przerzut Diaczuka z prawej flanki znalazł Cirkovicia, a jego strzał wybijał Majchrowicz.

Moment później Tomas Bobcek miał już zbyt ostry kąt do strzału i posłał piłkę jedynie wzdłuż linii bramkowej. Lechia postraszyła jeszcze niecelną próbą Ivana Zhelizko z dystansu zanim w 18. minucie błysnęli gospodarze. Elves Balde po wrzucie z autu wykorzystał zbyt krótkie wybicie i huknął z 20 metrów wprost w poprzeczkę.

Dobitka była niecelna, jednak Zieloni dali sygnał, że idą po gola. W 24. minucie tylko Matej Rodin ratował Alexa Paulsena, zbierając piłkę z nogi Grzesika. Moment później ratunku już nie było. Balde dośrodkował z lewej, a Abdoul Tapsoba wyskoczył do główki i wpakował piłkę obok słupka.

Prowadzenie Radomiaka wydawało się jedynie chwilowe, gdy Bobcek ruszył do prostopadłego podania w 36. minucie, a faulujący go Blasco wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Tyle że nawet z przewagą zawodnika Lechia miała kolejne kłopoty. Najpierw straciła Wiunnyka, któremu na nogę spadł przypadkowo Tapsoba. A następnie ten sam zawodnik podwoił prowadzenie do szatni precyzyjnym strzałem po ziemi.

Promykiem nadziei była świetna główka Rodina tuż przed samą przerwą, jednak Majchrowicz spisał się bez zarzutu. Podobnego przebłysku optymizmu szukał Neugebauer tuż po powrocie z szatni, kolejny zatrzymany przez Majchrowicza. Już minutę później hat-tricka skompletował Tapsoba, gdy Elves Balde wykorzystał brak czujności Wójtowicza, z odebraną piłką wszedł w pole karne i uderzył. Piłka nie zmierzała do bramki, ale Tapsoba dostawił nogę i kompletnie zaskoczył bramkarza.

Radomiak zdobył dwa gole podczas gry w dziesiątkę i dopiero rzut karny przyznany po godzinie gry pozwolił Lechii uwierzyć, że ten mecz jeszcze nie jest przegrany. W 66. minucie Tomas Bobcek miał okazję ułożyć piłkę na wapnie po zagraniu ręką i bez problemu pokonał Majchrowicza. 

Gospodarze ustawili się niżej i przygotowali na obronę dwubramkowej przewagi. Presja wyraźnie ciążyła Gdańszczanom, który żadną stroną nie byli w stanie dostać się przed bramkę. Zbliżali się do 15 strzałów w doliczonym czasie, jednak tylko jeden z nich - wyłączając wspomnianego karnego - wymagał interwencji Majchrowicza. To Radomiak był groźniejszy po nielicznych kontrach, jak przy ostatniej próbie Soumaha w 90+7. minucie. Wynik nie uległ już zmianie. 

Outras notícias