ADVERTISEMENTS

Piątek z Ekstraklasą: Korona znów bez wygranej, przed nami hit w Warszawie

Legia Warszawa - Widzew Łódź (20:30)

Korona Kielce - Piast Gliwice (0:0)

Piątkowa konfrontacja na stadionie przy ulicy Ściegiennego miała niebagatelne znaczenie. Korona przed tym meczem miała dwa, a Piast trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Dla obu ekip zwycięstwo mogło okazać się milowym krokiem w stronę przedłużenia ligowego bytu na kolejny sezon.

Już po kilkudziesięciu sekundach gospodarze mieli dobrą okazję do objęcia prowadzenia - Dawid Błanik wpadł w pole karne, ale naciskany przez obrońcę zespołu z Gliwic pogubił się w dryblingu. Goście nie zamierzali się tylko bronić. Po jednym z ataków Piasta bramkę efektowną przewrotką chciał zdobyć Juande Rivas, ale nie trafił czysto w piłkę.

Na murawie trwała wymiana ciosów z obu stron. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Błanika, główkował Mariusz Stępiński, ale poprzeczka uratowała ekipę z Górnego Śląska od utraty gola. Kilka minut później były reprezentant kraju usiłował ponownie zaskoczyć Dominika Holca, ale jego uderzenie było zbyt słabe, aby sprawić kłopoty bramkarzowi gości.

W 16. min w szesnastkę Piasta dośrodkował Marcel Pięczek, ale po główce Stępińskiego Holec popisał się kapitalną interwencją. Kilka minut później z kolei bramkarz Korony Xavier Dziekoński uratował swój zespół, wygrywając pojedynek sam na sam z Quentinem Boisgardem.

W 25. min fatalny błąd popełnił Holec, tracąc piłkę we własnym polu karnym. Martin Remacle nie potrafił jednak skorzystać z prezentu, gdyż zbyt długo zwlekał ze strzałem i został zablokowany. Optyczna przewaga należała do Korony, która największe zagrożenie stwarzała po stałych fragmentach gry. Defensywa gości stanęła jednak na wysokości zadania i obie drużyny schodziły na przerwę przy wyniku bezbramkowym.

Druga połowa mogła się rozpocząć w wymarzony sposób dla ekipy z Gliwic. Na strzał zza pola karnego zdecydował się Jason Lokilo i słupek uratował Koronę od straty bramki. Wyczyn piłkarza z Konga skopiował za chwilę Remacle.

"Piastunki" zaczęły grać znacznie odważniej niż w pierwszej połowie i w 53. min objęły prowadzenie. Po długim wyrzucie z autu Patryka Dziczka, piłkę głową przedłużył jeden z jego kolegów, dopadł do niej Rivas i pewnie pokonał Dziekońskiego.

Piast z prowadzenia cieszył się tylko trzy minuty. Po dośrodkowaniu Wiktora Długosza, Dawid Błanik strzałem głową nie dał żadnych szans Holcowi.

Po stracie bramki zespół z Gliwic ruszył do śmiałych ataków. W 73. min wydawało się, że goście muszą zdobyć kolejnego gola, ale Marcel Pięczek wybił piłkę z linii bramkowej. Za chwilę po mocnym uderzeniu Tomasiewicza piłką przeszła nad poprzeczką. Napór drużyny z Górnego Śląska trwał nadal i Boisgard trafił w poprzeczkę.

W ostatnich minutach rezon odzyskali gospodarze i kilka razy pod bramką Holca było groźnie. Swoje szanse mieli także rywale. Najlepszą zmarnował Filip Borowski. W 90. min wydawało się, że Korona zdobędzie bramkę na wagę trzech punktów, ale słowacki bramkarz Piasta uchronił zespół przed stratą gola broniąc strzał z kilku metrów. Minutę później to Dziekoński popisał się świetną interwencją zatrzymując nogami uderzenie Germana Barkowskiego.

Już w doliczonym czasie gry to Korona miała "piłkę meczową". W pole karne gości odważnie wszedł wprowadzony w drugiej połowie Antonin Cortes. Hiszpan znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Piasta, ale w tym momencie sędzia Patryk Gryckiewicz odgwizdał jego faul na obrońcy Piasta. Decyzja arbitra spotkała się z ostrym sprzeciwem kieleckich fanów, ale wynik już się nie zmienił. 

Outras notícias