ADVERTISEMENTS

Guardiola: Zwycięstwo nad Arsenalem dało Manchesterowi City tylko nadzieję

Guardiola mógł liczyć na swojego najlepszego snajpera, bo Erling Haaland zdobył zwycięską bramkę w drugiej połowie i sprawił, że strata do lidera tabeli stopniała do trzech punktów, a City ma jeszcze jeden mecz zaległy.

Guardiola, który przez cały mecz żywiołowo reagował przy linii bocznej, zareagował śmiechem na pytanie, czy czerpał przyjemność z tego spotkania.

„Nie sądzę, żeby ‘przyjemność’ było tu odpowiednim słowem” – stwierdził Hiszpan. „Jest w porządku. Nadzieja, ten mecz dał nam nadzieję. Tylko tyle. Powiedziałem chłopakom po meczu, żeby cieszyli się chwilą, ale nie tracili koncentracji. Jesteśmy blisko, ale prawda jest taka, że kto jest liderem ligi? Nie my” – dodał Guardiola.

Różnica bramek (jeśli oba zespoły skończą z równą liczbą punktów) – kto jest lepszy? Oni. Ale oczywiście mamy nadzieję, że wciąż możemy walczyć i żyć tą szansą”.

Guardiola już nie raz łamał serca Arsenalu, bo jego Manchester City regularnie ścigał Kanonierów wiosną, by później odpalić niepowstrzymaną końcówkę sezonu, zamieniając wiarę rywali w strach, a walkę o tytuł w kolejne niebieskie zwycięstwo.

Niedzielne, twarde starcie określił jako godne walki o mistrzostwo, chwaląc Arsenal za odporność i fizyczną siłę.

„Ludzie mówią, że nie mają już rozpędu” – powiedział. „Ale kiedy patrzysz, jak grają, jak walczą w pojedynkach, przy długich piłkach, drugich piłkach i stałych fragmentach, to jest niezwykła drużyna. Inaczej nie byliby liderem przez cały sezon”.

Menedżer City nazwał to starcie „najlepszą reklamą futbolu na świecie i dla Anglii”.

W samym centrum tego zamieszania był Haaland, który po raz pierwszy od dwóch miesięcy znów trafił w lidze i stoczył zacięty pojedynek z obrońcami Arsenalu – Williamem Salibą i Gabrielem.

W jednej z przepychanek z Gabrielem koszulka Haalanda została mocno podarta, a napastnik rzucił ją w trybuny.

Nie chciałbym być Erlingiem Haalandem i walczyć z Williamem Salibą oraz Gabrielem” – przyznał z uśmiechem Guardiola. „Szczerze mówiąc, wolę poczytać książkę”.

Haaland doskonale odnalazł się w tym chaosie.

„Myślę, że zawsze tak to wygląda, dużo walki” – powiedział 25-letni Norweg. „To inni muszą ocenić, czy wygrałem ten pojedynek, czy nie. Strzeliłem gola, więc w tym momencie wygrałem. To było decydujące i wygraliśmy”.

Guardiola stwierdził, że strzelecka posucha Haalanda w środku sezonu była efektem wyczerpującego tempa rozgrywek.

Tak duży facet, grający co trzy dni w listopadzie, grudniu, styczniu i lutym – utrzymać taki poziom fizyczny to nie jest łatwe” – podkreślił.

Na koniec wieczoru Guardiola oddał hołd kapitanowi Bernardo Silvie, który po dziewięciu latach odejdzie z City po zakończeniu sezonu.

„Gdybym miał mówić dłużej, pewnie bym się rozpłakał” – przyznał Guardiola. „Dlatego po prostu dziękuję z głębi serca. Gdy piszemy ‘legenda’, to tylko wielkimi literami. To naprawdę wyjątkowy, wyjątkowy piłkarz”.

City może zrównać się punktami z Arsenalem i zepchnąć go z pierwszego miejsca w tabeli, jeśli w środę wygra na stadionie Burnley, które zajmuje obecnie 19. miejsce.

Outras notícias