ADVERTISEMENTS

Manchester City zatrzymany w Bournemouth, Arsenal pewny mistrzostwa Anglii

Choć Bournemouth przegrywało z Manchesterem City seriami w ostatnich sezonach, to przed meczem 37. kolejki mówiło się w Anglii o zgoła innych seriach. Obie ekipy weszły w ostatni tydzień sezonu z imponującymi seriami bez porażki – 16 meczów Wisienek i 14 Obywateli. W dodatku obie strony wciąż były w grze o wielkie cele, a to zwiastowało emocje na Dean Court.

Sprawdź szczegóły meczu Bournemouth – Manchester City

Wyjątkowo cenny w ekipie z północy w ostatnim czasie Jeremy doku wyprowadził pierwszy cios na wypełnionym szczelnie stadionie. W 5. minucie to on wycelował w dolny narożnik bramki, ale Djordje Petrović był na posterunku.

Serbski golkiper okazał się bezradny w 12. minucie, kiedy Haaland prostopadle wypuścił  Antoine’a Semenyo. Jednak były piłkarz gospodarzy nie zepsuł im nastrojów, arbiter liniowy dostrzegł jego wychylenie tułowia i gol nie został uznany. 

Po niezłym starcie City, gospodarze wyraźnie okrzepli i już w 15. minucie powinni byli prowadzić. Tavernier posłał piłkę z lewej strony przed bramkę, a Evanilson z kilku metrów skierował ją nad poprzeczkę. Miał czego żałować, bo goście nie pozwalali na wiele tak klarownych sytuacji.

Bournemouth ostatecznie nie potrzebowało wielu okazji, wystarczyła ta z 39. minuty. Wówczas uruchomiony przez Taverniera Truffert pognał wzdłuż lewej linii, na ostatnich metrach odegrał kompletnie niekrytemu Kroupiemu na granicy pola karnego, a ten przymierzył i po bocznej siatce wkręcił rogala na wagę prowadzenia do szatni.

Nie dobili City i Haaland uratował remis

Goście wrócili wyjątkowo zmotywowani i w mniej niż minutę Nico O’Reilly uderzał sam na sam z Petroviciem, nie pokonując golkipera. Strzelec wkrótce musiał blokować uderzenie Bournemouth, bo obie ekipy pokazały wysoką intensywność w drugiej części. W 52. minucie Donnarumma musiał bronić po szybkiej wymianie piłki przez miejscowych przed jego bramką.

Guardiola nie czekał ze zmianami, ale mimo trzech nowych twarzy przed upływem godziny, to Bournemouth powinno było prowadzić 2:0, gdy Kroupi ponownie wieńczył świetną akcję, tym razem niecelnie. Moment później Hill po rzucie rożnym z bliska obił słupek bramki City! Mało tego, w 68. minucie Rayan z ostrego kąta – po rykoszecie od Nico – był bliski oszukania Donnarummy. 

Chwilami miejscowi byli spychani we własne pole karne. I choć bronili się bardzo nerwowo, to skutecznie odcinali City od wypracowania dobrych okazji na wyrównanie. Zarządzali spotkaniem z użyciem prostych środków, wybijając Obywateli z uderzenia. To działało doskonale - powietrze uchodziło ze sfrustrowanych gości i dali sobie zagrozić w końcówce.

David Brooks i Evanilson uderzali w 89. minucie. Pierwszy dał się ozatrzymać w świetnej okazji, drugi uderzał niecelnie. Walijski zmiennik powinien był minutę później dobić City, jednak potężnie huknął tylko w słupek w akcji sam na sam. W czasie doliczonym to zemściło się boleśnie. W 90+5. minucie stały fragment najpierw dał słupek City, a nastąpnie od drugiego słupka dobił celnie Erling Haaland. Nawet nie świętował - goście nie zdołali przechylić szali.

Outras notícias