ADVERTISEMENTS

Inter był na łopatkach, ale wstał i wypunktował Como. Tak się idzie po scudetto!

Skoro punkty straciły solidarnie Milan i Napoli, Interowi nie pozostało nic innego, jak przyjechać w niedzielę na Stadio Sinigaglia i wygrać z Como. Gospodarze liczą na miejsce w ścisłej czołówce i nie zamierzali sprzedać skóry tanio, jednak nikt chyba nie spodziewał się takiej postawy lidera…

Sprawdź szczegóły meczu Como – Inter

Como prowadziło 2:0 po 45 minutach

Pierwsze minuty minęły na wzajemnym sprawdzaniu się obu zespołów zanim Como oddało niecelną salwę. Na drugą musieliśmy czekać do 26. minuty, gdy Baturina huknął wysoko nad bramką z dystansu. Jeśli to wydawało się niewiele, to Inter nie miał kompletnie nic do pokazania. Zieliński raz wypuścił Thurama, ale ten nie oddał nawet strzału.

Gdy wybiło pół godziny, Como docisnęło gospodarzy po centrze Assane Diao z prawej strony. Perrone przypadkiem ustrzelił plecy kolegi z drużyny, a i dobitka Alexa Valle nie poszła w bramkę. Inter kompletnie zignorował to ostrzeżenie, więc w 36. minucie gospodarze przeprowadzili kolejne natarcie. Nico Paz zmylił obrońcę i uderzył, Sommer wybił przed siebie i Valle zdołał dobić.

Odpowiedzią Interu był tylko rzut rożny, po którym Dumfries trafił w słupek. Za to gospodarze nie tylko mieli prowadzenie, ale mieli też prosty sposób na jego podwojenie. Butez wykopem sprzed bramki uruchomił Nico Paza w 44. minucie, a ten doszedł z nią w pole karne i – zamiast odegrać do wolnego kolegi – przymierzył precyzyjnie pod dalszy słupek, podwajając prowadzenie.

Thuram dał sygnał do ataku i się zaczęło...

A Inter? Dopiero w doliczonym czasie udało się oddać pierwszy strzał. Z prawej piłkę wrzucał przed bramkę Nicolo Barella, a tam Marcus Thuram nie przejął się asekuracją i dostawił nogę, pakując piłkę do siatki. Gol kontaktowy do szatni dał nadzieję, że po przerwie zobaczymy lepszy Inter. I zobaczyliśmy, a odrobienie drugiej bramki przyszło jakby od niechcenia. Barella posłał górną piłką w bój Thurama, a ten przelobował szarżującego Buteza już w 49. minucie.

Na tym etapie udział w meczu zakończył Piotr Zieliński, który po ostrym wejściu w rywala złapał żółtą kartkę, a Cristian Chivu zdjął go w 55. minucie. Wkrótce później trener mógł celebrować rimontę Interu: z wolnego wrzucał Hakan Calhanoglu, a na drugim końcu bramki Denzel Dumfries jadowicie uderzył z główki na 3:2.

Gospodarze musieli szukać powrotu do gry, a o włos od celu wydawał się w 70. minucie Nico Paz z rzutu wolnego. Sommer zgasił jego rakietę, ale piłka wróciła na boisko. Dobijał z ostrego kąta Jacobo Ramon, jednak piłka od słupka i Smolcicia opuściła boisko. Moment później wolny był bity po drugiej stronie boiska. Tam wrzutka znalazła głowę Akanjego, który zgrał piłkę przed bramkę, a tam do strzału doszedł Dumfries, kompletując dublet! 

Fani Como cichli, jakby pogodzeni z oddaljącymi się punktami. Gdy mecz zmierzał do spokojnego końca, nieoczekiwanie końcówkę urozmaiciła analiza VAR. Po faulu na Pazie piłkę na wapnie ustawił Lucas Da Cunha i nie dał cienia szansy Sommerowi. W 89. minucie Como złapało kontakt, zapewniając emocje na finiszu. W doliczony czas weszliśmy z uderzeniem Ramona w poprzeczkę! To były ostatnie wielkie emocje - Inter zwycięża i umacnia się na czele Serie A.

Outras notícias