ADVERTISEMENTS

Juventus pokonuje Genoę i umacnia się w czołówce, dobre minuty Arkadiusza Milika

Jeśli Luciano Spalletti przed meczem powiedział swoim piłkarzom, by „użyli głowy”, to potraktowali to aż nazbyt dosłownie. Za to z doskonałym skutkiem. Nie minęły jeszcze cztery minuty, gdy po niepełnym wybiciu piłka została głową zagrana w pole karne przez Khephrena Thurama, przedłużona głową przez Lloyda Kelly’ego, a następnie do siatki skierowana przez Bremera, choć po rykoszecie, który zmylił Justina Bijlowa.

Thuram kilka minut później był bliski podwyższenia prowadzenia strzałem z 25 metrów. Nie weszło, ale znakomity początek Juventusu został nagrodzony drugim golem w 17. minucie. Po kontrataku Weston McKennie zagrał piłkę na skrzydło do Francisco Conceicao, który ściągnął na siebie obrońców i wycofał futbolówkę do Amerykanina, a ten płaskim strzałem z pierwszej piłki podwyższył wynik.

Genoa wreszcie zdołała przejąć inicjatywę w środkowej fazie pierwszej połowy, ale brakowało jej konkretów – najlepiej świadczy o tym fakt, że kolejną groźną próbę oddał Kenan Yildiz z Juventusu, lecz jego podkręcony strzał został pewnie obroniony. Gospodarze powinni byli zamknąć mecz już dwie minuty przed przerwą, gdy Yildiz zgrał głową do środka po dośrodkowaniu Conceicao, ale McKennie z dwóch metrów posłał piłkę nad poprzeczką.

Amerykanin mógł tylko rozłożyć ręce na początku drugiej połowy, gdy Thuram po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zdecydował się podać zamiast samemu uderzać, ale McKennie nie zdołał sięgnąć piłki i skierować jej do bramki. Słabe wybicie Bijlowa natychmiast dało Starej Damie kolejną okazję – Jonathan David uderzył z linii pola karnego, ale piłka trafiła tylko w słupek.

Tommaso Baldanzi oddał pierwszy celny strzał Genoi, z którym bez problemu poradził sobie Michele Di Gregorio. To on w przerwie zmienił Mattię Perina – a McKennie zrehabilitował się w kolejnej akcji gości, blokując groźny strzał Aarona Caricola.

W ostatnich 20 minutach antybohaterem mógł zostać Bremer, ale po jego faulu na Caricolu sędzia po analizie VAR przyznał Genoi rzut karny, choć początkowo wskazał na rzut wolny. Poszkodowany sam podszedł do piłki, lecz Di Gregorio wyczuł jego intencje, broniąc nie tylko jedenastkę, ale także dobitkę Caricola po dośrodkowaniu.

Bramkarz Bianconerich potwierdził czyste konto, broniąc jeszcze główkę Patrizia Masiniego w końcówce, a następnie Arkadiusz Milik minimalnie przestrzelił, dostrzegając wysuniętego bramkarza gości z prawie połowy boiska. Bijlow wybił uderzenie na róg, a Polak - choć więcej nie strzelał - wyglądał naprawdę solidnie na boisku.

Juve pozostaje niepokonany od pięciu spotkań w Serie A i w bezpośrednich starciach z Grifone, którzy nie wykorzystał szansy na drugie z rzędu wyjazdowe zwycięstwo.

Outras notícias