Dla drużyny z Łodzi i pracującego z nią od miesiąca trenera Vukovicia dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach ekstraklasy miała duże znaczenie z uwagi na cel, jakim jest wydostanie się ze strefy spadkowej. Jak jednak przyznał w piątek serbski szkoleniowiec, w jej trakcie nie wszystko przebiegało po jego myśli.
Chodzi o skład, w jakim trenowali ostatnio Łodzianie. W zajęciach nie uczestniczyło m.in. sześciu kadrowiczów, wśród których byli m.in. Przemysław Wiśniewski, Bartłomiej Drągowski, Albańczyk Juljan Shehu czy Steve Kapuadi, który z reprezentacją Demokratycznej Republiki Konga wywalczył awans do tegorocznych mistrzostw świata.
"To był specyficzny okres, ponieważ jeszcze dziś, w piątek, nie jesteśmy w komplecie. Ośmiu ludzi z jedenastki było poza treningiem z różnych powodów. Najgorsza jest sytuacja Christophera Chenga, wyłączonego z gry do końca sezonu. Mam nadzieję, że w poniedziałek treningi wznowi Lukas Lerager. Przedwczoraj do zajęć wrócił Sebastian Bergier. To utrudniało nam życie, ale z drugiej strony mogliśmy się skupić na pozostałych, którzy do tej pory grali mniej. Niektórzy z nich mogą dostać szansę" – przyznał na konferencji prasowej Vuković.
Pod wodzą Serba Widzew nie doznał jeszcze porażki, ale na jego zespół spadła fala krytyki ze względu na pragmatyczny i mało widowiskowy styl gry. W dwóch ostatnich ligowych spotkaniach - zremisowanych bezbramkowo z Arką Gdynia i Górnikiem Zabrze - jego piłkarze oddali jeden celny strzał.
"Nie myliłbym pragmatyzmu z tym, że trzeba grać ofensywnie. Obejrzałem ponownie mecz z Górnikiem i nie wyglądało to dobrze, jeśli chodzi o nasze działanie z piłką, grę ofensywną. Pracowaliśmy nad tym, to musi wyglądać lepiej. Można tu filozofować, a potem wszystko sprowadza się do lepszej gry w piłkę, na którą nas stać. Myślę, że pokażemy to w meczu z Rakowem" – podkreślił.
W Częstochowie obu zespołom będą przyświecać odmienne cele. Przedostatni w tabeli Widzew potrzebuje punktów, by wydostać się ze strefy spadkowej. Z kolei zajmujący szóste miejsce gospodarze w przypadku wygranej mogą dołączyć do ścisłej czołówki, bo do trzeciej pozycji tracą tylko trzy punkty.
"Raków to zespół, który pomimo zmian jest znany ze swojego sposobu gry. Po zmianie trenera widać pewne drobne modyfikacje, ale nie odchodzi od idei, która tam panowała od lat. Gra intensywnie, w sposób zorganizowany i to wymagający rywal dla każdego. To dla rywali mecz szczególny, my też musimy na to zwrócić uwagę. Nie możemy być tym zaskoczeni i musimy odpowiedzieć tym samym" – podkreślił Vuković.
Oprócz Norwega Chenga i Duńczyka Leragera, w sobotę szkoleniowiec Widzewa nie będzie mógł skorzystać też z najdroższego piłkarza ligi Osmana Bukariego, który wyjechał do Nigerii w celu uzyskania niezbędnego do pracy w Polsce.
"Zbliżała się data wygaśnięcia wizy tymczasowej, obowiązującej przez 90 dni. Na przejście przez procedurę wyznaczono okres przerwy reprezentacyjnej. Proces formalny procedury wizowej ma określone ramy czasowe i po stronie klubu oraz piłkarza dopełniono staranności, by był on możliwie najkrótszy" – poinformował rzecznik prasowy klubu Jakub Dyktyński.
Mecz Rakowa z Widzewem w 27. kolejce ekstraklasy rozpocznie się w sobotę o godz. 14.45. W spotkaniu tych zespołów w rundzie jesiennej w Łodzi goście zwyciężyli 1:0 po bramce w doliczonym czasie gry Lamine Diaby-Fadigi.