ADVERTISEMENTS

Młodzieżowcy Brzęczka wciąż bezbłędni, choć z Armenią było trudniej niż sądzono

Bez kontuzjowanego Tomasza Pieńki i wciągniętego do seniorskiej kadry Oskara Pietuszewskiego, polska maszyna U21 Jerzego Brzęczka musiała na nowo poukładać się w siódmym meczu kwalifikacyjnym do młodzieżowych mistrzostw Europy.

Sprawdź szczegóły meczu Polska U21 – Armenia U21

Ormianie są najniżej sklasyfikowanym rywalem, z którym na wyjeździe wygraliśmy już 4:0, dlatego publiczność w Radomiu liczyła na widowisko. To jednak długo nie mogło się rozpocząć. Już po paru minutach okazało się, że kłopoty mięśniowe ma Mateusz Kowalczyk, który po próbach udzielenia pomocy musiał zejść.

Na płynną grę nie pozwalali także przyjezdni, którzy byli ustawieni nisko na swojej połowie, skupiając się na destrukcji i ewentualnych próbach wyprowadzenia kontry. Dopiero w 15. minucie świetne dośrodkowanie Jana Faberskiego z lewej pozwoliło Marcelowi Regule oddać strzał głową, a piłka po poprzeczce wyszła poza boisko.

Na kolejną próbę musieliśmy czekać jeszcze kwadrans. Raz jeszcze Reguła uderzał, tym razem po błyskotliwym odbiorze Gurgula, który próbował wyłożyć koledze piłkę, a ten uderzał z pierwszej. Oba kontakty mogły być lepsze. Wreszcie, w 34. minucie Kacper Urbański rozegrał z Drachalem i nisko z ostrego kąta dał się zatrzymać Matinyanowi.

Golkiper Armenii miał więcej pracy w 41. minucie, kiedy rozegranie rzutu rożnego pozwoliło Igorowi Drapińskiemu na sprytne uderzenie z pierwszej piłki. Dwa celne strzały i do trzech razy sztuka: Faberski dograł z prawej flanki do Wiktora Nowaka, a ten wrzucił piłkę miękko przed bramkę, wprost na głowę skaczącego Reguły. Jego główka otworzyła wynik w 43. minucie! Do końca doliczonego czasu Ormianie skutecznie bronili się przed utratą drugiego gola.

Druga połowa pod znakiem karnych

Jeszcze w pierwszej połowie kilka razy z bólem padał Faberski i wydawało się, że może nie wyjść po przerwie. A on nie tylko wyszedł, on błyskawicznie wywalczył rzut karny brawurowym rajdem solo, a na 2:0 zamienił tę okazję Antoni Kozubal. Dobre wejście w drugą połowę mogło ponownie dać efekt w 57. minucie, ale Gurgul słabo wykończył szybki atak drużynowy.

Mając dwie bramki zapasu, Polacy przeszli na tryb oszczędzania energii, zwłaszcza że Kocaba musiał zejść z kontuzją na 25 minut przed końcem. Wprowadzony w jego miejsce Kacper Duda w parę minut sprokurował rzut karny, a Davit Hakobyan lekkim strzałem oszukał Abramowicza, który był nie bez winy przy spowodowaniu jedenastki.

Natychmiastowej odpowiedzi szukał Drachal, zatrzymany jednak ofiarnie przez Matinyana. Polacy próbowali nadal i opłaciło się na kwadrans przed końcem. Faberski z wolnego wgrał piłkę w pole karne, a tam Matinyan powalił Regułę, wymuszając trzeci w meczu rzut karny. Kozubal ponownie podszedł do wykonania i bardzo mocnym strzałem w lewo pokonał golkipera gości.

Kacper Duda zrehabilitował się za wcześniejsze błędy paroma wygranymi pojedynkami, a ostatecznie również asystą na początku doliczonego czasu gry. To on wypuścił na bramkę gości debiutującego Daniela Mikołajewskiego, a ten precyzyjnym uderzeniem pod słupek dobił Armenię czwartym golem. 

Outras notícias