ADVERTISEMENTS

White dał prowadzenie, ale Valverde w doliczonym czasie wybił Anglikom z głowy zwycięstwo

Thomas Tuchel wystawił na boisko jedenastkę, którą dyplomatycznie można określić mianem "eksperymentalnej", a brak spójności był widoczny we wczesnych fazach, gdy Trzy Lwy z trudem wdzierały się na terytorium Urugwaju.

I choć Anglia w dużej mierze kontrolowała tempo gry przed przerwą, kulejące uderzenie Dominica Solanke było niczym innym jak treningiem łapania piłki dla urugwajskiego stopera Fernando Muslery.

Po pierwszej połowie, w której Urugwaj w ogóle nie zagroził Anglikom, pierwszy punkt zapalny meczu był niepokojący z perspektywy Anglii. To przerażające wejście Ronalda Araújo na Phila Fodena, które w jakiś sposób pozostało bezkarne, pozostawiając go wijącego się na murawie z bólu zaledwie kilka miesięcy przed Mistrzostwami Świata. Na szczęście dla milionów fanów Anglii, był on w stanie wstać i kontynuować grę, choć szybko został zastąpiony przez Cole'a Palmera.

Chcąc udowodnić swoją wartość po tym, jak opuścił jesienne mecze międzynarodowe z powodu kontuzji, Palmer stworzył pierwszą dużą szansę tego wieczoru w 70. minucie, kiedy to jego niecelne podanie znalazło nieoznakowanego Dominica Calverta-Lewina sześć metrów od bramki. Wembley wstrzymało oddech, ale piłkarz Leeds uderzył głową bardzo niecelnie w dogodnej sytuacji.

Palmer miał swój udział w zdobyciu przez Anglię bramki otwierającej wynik spotkania, gdyż jego dośrodkowanie z rzutu rożnego spowodowało zamieszanie w polu karnym Urugwaju. Po tym jak Muslera początkowo mocno wybronił uderzenie jednego z obrońców, powracający do gry Ben White był pod ręką, by po raz pierwszy od czterech lat pokonać bramkarza w barwach Trzech Lwów.

Dziwnym zrządzeniem losu Manuel Ugarte został dwukrotnie ukarany kartką, ale nie został wyrzucony z boiska, zatem druga żółta kartka została najwyraźniej anulowana. W doliczonym czasie gry sędzia jeszcze bardziej pogłębił swój status czarnego charakteru - przynajmniej z punktu widzenia Anglii - przyznając Urugwajowi rzut karny niemal w ostatniej akcji meczu.

Jak na ironię, to White stał się negatywnym bohaterem sytuacji, gdyż to jego faul spowodował karnego, a zawodnik Realu Madryt, Federico Valverde, strzelił z 11 metrów w dolny róg bramki i pokonał obronę Anglii po raz pierwszy od czerwca.

You might also like