ADVERTISEMENTS

Widzew jeszcze bliżej dna po wygranej Arki nad Zagłębiem w debiucie nowego trenera

Z racji Wielkanocy 27. kolejka PKO BP Ekstraklasy kończyła się dopiero we wtorkowy wieczór. Piłkarze Arki nie mogli jednak czuć się jak gwiazdy Ligi Mistrzów, w debiucie nowego trenera walczyli o przetrwanie w Ekstraklasie. Za to Zagłębie faktycznie walczy o europejską chwałę w tym sezonie.

Sprawdź szczegóły meczu Arka Gdynia – Zagłębie Lubin

Miedziowi – choć w białych strojach – rozpoczęli ze sporym apetytem i tylko oni uderzali w pierwszych 10 minutach. Sęk w tym, że niecelnie. Arka czekała cofnięta na możliwość szybkiego wyjścia i gdy w końcu udało się takie przeprowadzić, przyszło też prowadzenie. Po raz kolejny w tym sezonie błysnął Oskar Kubiak, gasząc klatką piersiową piłkę na 15. metrze, a następnie uderzając efektownie poza zasięgiem Jasmina Buricia.

Młody Arkowiec nie zamierzał na tym poprzestać. Po rzucie rożnym Sebastiana Kerka z 22. minuty w jeszcze trudniejszej pozycji uderzył z pierwszej obok słupka, a cztery minuty później przed dubletem powstrzymał go rykoszet od obrońcy.

Raz wystawionych pazurów Arka nie chciała chować, wyprowadzając kolejne szarże na połowę gości. Zagłębie ratowało się faulami, a po wejściu Nalepy nogą w klatkę Kocyły arbiter podyktował rzut wolny ponad 20 metrów przed bramką. Zamiast Kubiaka do piłki ruszył Kerk i wpakował ją w bliższe okno bramki Buricia w 45. minucie!

Miedziowi zostali kompletnie odcięci od celnych strzałów do przerwy, a po powrocie ich sytuacja stała się jeszcze trudniejsza: po drugiej żółtej kartce Michał Nalepa wyleciał z boiska i miejscowi mogli poczuć się komfortowo.

Chyba zbyt komfortowo: w 51. minucie Damin Dąbrowski z wolnego obił poprzeczkę, a moment później Marcel Reguła wygrał przebitkę z Marcjanikiem na skrzydle, wrzucił piłkę na głowę Levente Szabo, a ten zapewnił nieoczekiwany kontakt i dodatkowe emocje w meczu.

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zdecydowanie nabrali ochotę na wyrównanie, zaś Arka wydawała się pogubiona. Dopiero tuż przed upływem godziny Vladislavs Gutkovskis mógł zamknąć mecz trzecim golem. Nie uderzył dobrze w piłkę, za to w 77. minucie to właśnie Łotysz wykańczał koronkową akcję miejscowych na wślizgu, by świętować swoje drugie trafienie dla Arki. Bezcenną asystę zapewnił wprowadzony kilka minut wcześniej Patryk Szysz.

W rytmie głośnych śpiewów Arka dojechała do ostatniego gwizdka, który jeszcze nie daje oddechu pomorskiemu klubowi. Arka ucieka jednak Widzewowi na trzy punkty i jest o krok od ucieczki nie ze strefy spadkowej kosztem któregoś z wyżej notowanych zespołów. Do 10. miejsca Gdynianie tracą tylko trzy oczka.

Ti potrebbero interessare anche