ADVERTISEMENTS

Prezes Arki Gdynia o utrzymaniu: "Trzeba liczyć na najlepsze, ale szykować się na najgorsze"

Prezes Arki przyznał w czwartek na konferencji prasowej w Gdyni, że w ostatnich dniach w klubie sporo się działo. Związane to było z tym, że po porażce 0:3 Kielcach z Koroną odszedł trener Dawid Szwarga.

Zmiana trenera nie była planowana

"Musieliśmy pochylić się nad sprawami, nad którymi niekoniecznie chcieliśmy się pochylać, czyli o sytuacji po rozstaniu z trenerem Szwargą. Rozmawialiśmy w szerszym gronie w poprzedni wtorek, ta rozmowa miała być rutynowa, a skończyło się tym, że podaliśmy sobie ręce i podjęliśmy decyzję o rozstaniu. Rozmowa była dłuższa i bardzo kulturalna, jednak jej finał był zaskoczeniem dla obu stron" – przekazał.

Pertkiewicz przyznał, że klub nie był do tej zmiany przygotowany, bo chcieli dokończyć sezon z trenerem Szwargą i wręcz rozmawiać z nim o przedłużeniu umowy. Nawet wariantowo, czyli w przypadku pozostania w Ekstraklasie lub spadku do 1. Ligi.

"Na stole pojawiło się jednak sporo miękkich argumentów, raczej okołosportowych i sprawy prywatne. Od środy odbyliśmy wiele rozmów z kandydatami na trenera, a nie jest to najlepszy moment na takie dyskusje, bo większość szkoleniowców ma kontrakty. Dla nas ważny był także rys charakterologiczny, bo chcieliśmy trenera z trochę innym podejściem. Żeby miał cechy, które odmienią zespół nie tylko na boisku, ale także w szatni" – wyjaśnił.

Arka jest poważnie zagrożona degradacją – w 26 ligowych spotkaniach wywalczyła 30 punktów i plasuje się na spadkowej, 16. pozycji. O przetrwanie rywalizuje z Legią i Widzewem, które mają znacznie bardziej imponującą kadrę, a ich nowi trenerzy mieli więcej czasu na wprowadzenie swoich zmian.

"Trzeba liczyć na najlepsze, ale jednocześnie szykować się na najgorsze. Jeśli mamy rozmawiać o faktach i jak wyglądamy w tabeli, to trzeba spadek brać pod uwagę. Marzymy jednak o tym, żeby Arka została w Ekstraklasie. Trzymam kciuki za to, że 23 maja wszyscy Gdynianie będą zadowoleni" – dodał.

 

W środę gdyński klub poinformował, że nowym trenerem został Dariusz Banasik. "To krótki okres, raptem dwa miesiące, aby wykrzesać z tej drużyny coś ekstra, co jest w niej ukryte. Wierzę, że trener Banasik w tych piłkarzach to „coś” znajdzie. Uważam, że na wiosnę wyglądamy lepiej niż jesienią, a paradoksalnie, mamy mniej punktów. Zakładaliśmy, że będziemy mniej więcej w tym miejscu, w którym jesteśmy. Mówiliśmy też, że do samego końca będziemy bić się o utrzymanie. I właśnie to robimy" – stwierdził.

Banasik: przed nami osiem finałów

Blisko 53-letni szkoleniowiec pracował już w Ekstraklasie. W 2021 roku prowadzony przez niego Radomiak awansował do niej i jako beniaminek zajął siódme miejsce, natomiast Banasik nie dokończył rozgrywek, bowiem 25 kwietnia 2022 roku stracił posadę.

Kolejnym przystankiem w jego trenerskiej karierze był GKS Tychy. Do pierwszoligowca z Górnego Śląska trafił 4 kwietnia 2023, a odszedł 27 sierpnia 2024 roku. Od momentu zwolnienia pozostawał bez zatrudnienia.

"Nie musiałem podejmować pracy, mogłem nadal siedzieć na kontrakcie w GKS i spokojnie czekać. Byłem jednak zdeterminowany, aby go rozwiązać, bo bardzo chciałem wrócić do Ekstraklasy. Ciężko pracowałem, aby się w niej znaleźć, zajęło mi to 20 lat. Zaczynałem od dzieci i młodzieży, przez 12 lat pracowałem w Legii Warszawa. Pojawiła się propozycja i podjąłem wyzwanie. Jesteśmy na miejscu spadkowym, ale tabela jest bardzo spłaszczona i za chwilę możemy zajmować zupełnie inną pozycję i być w innych nastrojach" – zauważył szkoleniowiec.

Banasik poprowadził w czwartek pierwszy trening Arki i przekonuje, że w tym zespole jest duży potencjał i dużo jakości. Uważa także, że drużyna jest bardzo dobrze przygotowana pod względem fizycznym i taktycznym.

"Jesteśmy w trudnym momencie, przed nami osiem finałów. Moim zdaniem losy niektórych zespołów będą ważyły się do ostatniej kolejki. Moja rola jest również taka, aby zespół zaczął punktować na wyjeździe, bo bilans jest bardzo słaby. Chciałbym też, aby Arka miała takie DNA jak Radomiak, że z tym zespołem gra się ciężko, że każdy musi się z nim liczyć. Odpocząłem i czuję, że mam energię, aby natchnąć chłopaków" – zapewnił.

Banasik zadebiutuje we wtorek o godz. 19:00 w meczu na własnym stadionie z wiceliderem KGHM Zagłębiem Lubin, z którym pod koniec września Gdynianie przegrali na wyjeździe aż 0:4.

"Wiemy, w jakim Zagłębie jest miejscu. Wiemy, że drużyny prowadzone przez trenera Ojrzyńskiego, którego znam bardzo dobrze, nie odpuszczają. Jego zespoły są charakterne, mogą mieć mniej jakości, ale zawsze walczą do końca. My jednak patrzymy przede wszystkim na siebie. Nie możemy obawiać się rywala, musimy znać swoją wartość i wierzyć w siebie. Ciśnienie jest duże, ale wierzę, że w następnym sezonie Arka będzie w Ekstraklasie" – podsumował.

Wtorkowy mecz odbędzie się na nowej murawie, która została wymieniona podczas przerwy na reprezentację.

Ti potrebbero interessare anche