W 18. minucie spotkania w Poznaniu Augustyniak sfaulował Leo Bengtssona. Lasyk początkowo ukarał obrońcę gości żółtym kartonikiem, ale po wideoanalizie odesłał przedwcześnie piłkarza do szatni. Lech Poznań wówczas prowadził 1:0, zaś grając w przewadze do przerwy strzelił jeszcze trzy gole.
"To był specyficzny mecz, w którym sporo się działo, ale nic dobrego dla nas. Źle weszliśmy w to spotkanie. Straciliśmy gola już w trzeciej minucie, ale my już jesteśmy na takim etapie, że potrafimy wyjść z takiej sytuacji. Kluczowa była jednak czerwona kartka. Moim zdaniem nieuzasadnione było wołanie sędziego Lasyka do monitora, bo nie było żadnych podstaw do tego, by VAR musiał interweniować. Mam nadzieję tylko, że nie będzie tu naciąganej argumentacji i ta kartka zostanie anulowana, a Augustyniak zagra w następnym spotkaniu. Tyle że wyniku nam już nikt nie wróci" – skomentował Papszun.
Szkoleniowiec zaznaczył jednak, że jego zespół nie może usprawiedliwiać się czerwoną kartką przy kolejnych bramkach. Tu zawodził przede wszystkim brak dyscypliny w defensywie, którego nie było już widać po przerwie.
"Kamyczek i to nie mały… a właściwie głaz do naszego ogródka. Między 30 a 45 minutą w obronie zachowywaliśmy się jak nie my. Już nie jesteśmy na takim poziomie, żeby tak łatwo dać sobie strzelić trzy bramki. W pressingu byliśmy o tempo spóźnieni, tak samo jak w obronie niskiej. Trochę jakbyśmy na zaciągniętym ręcznym tu przyjechali i dalej chcieli cisnąć na tym ręcznym. A z Lechem tak się nie da, tu trzeba pełną parą i gaz do dechy" – tłumaczył szkoleniowiec.
Jego zdaniem, po zmianie stron jego podopieczni momentami prezentowali się całkiem nieźle. Potwierdzają to nie tylko statystyki, ale też fakt, że goście zaczęli w końcu tworzyć sytuacje pod bramką Lecha.
"Pochwała dla drużyny, że nie skompromitowaliśmy się jeszcze bardziej, a całkiem przyzwoicie zaczęliśmy grać w drugiej połowie. Musimy myśleć już o kolejnym spotkaniu, bo czeka nas ultra ważny mecz u siebie z Widzewem. Wierzę, że z kibicami, którym dziękuję za przybycie do Poznania, pociągniemy razem i zdobędziemy cenne trzy punkty" – podsumował.