ADVERTISEMENTS

Raków kontra Cracovia, czyli mecz potrzebujących zwycięstw

Zarówno Raków, jak i Cracovia w tym roku w ekstraklasie wygrały tylko po dwa mecze. Oba zespoły pokonały Bruk-Bet Termalicę Nieciecza, Raków wygrał też z Pogonią Szczecin, a "Pasy" pokonały GKS Katowice. To za mało, by znaleźć się w ekstraklasowej czołówce.

"Czerwono-Niebiescy" na kolejne zwycięstwo czekają od 8 marca. Od tego czasu ponieśli trzy porażki - dwie w Lidze Konferencji z Fiorentiną (po 1:2), a ekstraklasie z Górnikiem w Zabrzu (1:3). Potem remisowali (po 1:1) z Legią Warszawa, Widzewem Łódź i Motorem Lublin. Trzy punkty w czterech meczach ligowych, to - jak na drużynę z dużymi ambicjami - bardzo mało. Jednak w poprzedni czwartek Raków w końcu mógł świętować, bo po zaciętej walce awansował do finału Pucharu Polski. Niemniej, by wyeliminować GKS Katowice, potrzebne były rzuty karne, bo zarówno po 90 minutach, jak i po dogrywce, był remis (odpowiednio 3:3 i 4:4).

Jeśli Raków myśli nie tylko o zdobyciu krajowego pucharu, ale i o miejscu w czołówce ekstraklasy, to zwycięstwo nad Cracovią jest niezbędne. W 2022 i 2024 to właśnie "Pasy" pokrzyżowały szyki "Medalikom". W pierwszym przypadku, na trzy kolejki przed końcem sezonu, Częstochowianie prowadzeni przez Marka Papszuna byli liderami, ale zremisowali u siebie z Cracovią 1:1, a tym samym dali się wyprzedzić Lechowi i praktycznie stracili szansę na tytuł mistrzowski. Z kolei w 2024 roku, w przedostatniej kolejce, Cracovia na własnym terenie wygrała z Rakowem 2:0, przez co Częstochowianie z trenerem Dawidem Szwargą wypadli z walki o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.

Teraz do końca sezonu jest trochę dalej, a dla Rakowa to czas pod znakiem "szóstki": szósta lokata na sześć kolejek przed końcem, z sześciopunktową stratą do lidera i sześciopunktową przewagą nad strefą spadkową.

Trener Łukasz Tomczyk na przedmeczowej konferencji prasowej stawiał sprawę jasno: Finał Pucharu Polski to jeszcze odległa przyszłość. Oczywiście cieszę się, że nasi kibice wykupili przeznaczoną dla nich pulę biletów, bo to znaczy, że wierzą w nasze zwycięstwo. Ale teraz najważniejszy jest mecz z Cracovią. Musimy zrobić wszystko, by wygrać. Na tym musimy się skupić.

Poważnym problemem dla częstochowskiego szkoleniowca są urazy jego podopiecznych. W trakcie meczu z Motorem w Lublinie kontuzji doznał Karol Struski i w tym sezonie już nie zagra. Wcześniejsze spotkanie pucharowe było pechowe dla Iviego Lopeza i Pawła Dawidowicza, ale o ile występ Hiszpana jest w niedzielę wykluczony, to były reprezentant Polski może już być do dyspozycji trenera. Podobnie jak Fran Tudor, za którym ciągnie się uraz z pierwszego meczu z Fiorentiną. Z kolei do normalnych treningów wrócił już bramkarz Kacper Trelowski, który przed dwoma tygodniami zszedł z boiska podczas meczu z Widzewem.

W tym sezonie Raków grał z Cracovią już dwukrotnie - w październiku ubiegłego roku. I to w odstępie zaledwie jedenastu dni. Z obu spotkań zwycięsko wyszli gospodarze: najpierw "Pasy" wygrały 2:0 mecz ligowy (bramki: Martin Minczew i Mauro Perković), a potem "Medaliki" pokonały Cracovię 3:0 w 1/16 finału Pucharu Polski (dwa gole Jonatana Brunesa, jedno trafienie dołożył Lamine Diaby-Fadiga). Dotychczas Raków i Cracovia w rozgrywkach ligowych spotykały się, na trzech poziomach, 29 razy - po raz pierwszy w 1962 roku w ówczesnej II lidze. Raków wygrał tylko sześć razy, Cracovia - 13, a w 10 meczach padł remis. W Pucharze Polski bilans jest korzystny dla Rakowa, który wygrał dwukrotnie (w 2021 i 2025 roku), a Cracovia raz (2020).

Niedzielny mecz Rakowa z Cracovią zobaczy komplet widzów, czyli 5500, bo tylko tylu pomieści częstochowski stadion, a sędziować będzie Szymon Marciniak. Początek o godz. 14.45.

Anda mungkin juga tertarik