ADVERTISEMENTS

Skromne obrady w siedzibie PZPN, nadeszły chudsze lata. Strata za 2025 rok

Walne Zgromadzenie Sprawozdawcze Delegatów PZPN zorganizowano prawie rok po zjeździe wyborczym, więc - tradycyjnie w takich przypadkach - nie zapowiadało się sensacyjnie. Tym razem zerwano z tradycją i obrady zorganizowano w budynku federacji, a nie w jednym z warszawskich hoteli.

Powodem są kwestie finansowe oraz praktyczne. "Po to PZPN wykupił w lutym 2025 roku tę siedzibę (przy ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. - PAP), żeby m.in. przeprowadzać takie wydarzenia jak zjazd" - powiedziała jedna z osób obecnych na zjeździe.

Po obradach wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych Adam Kaźmierczak przedstawił szczegóły.

"Zakup tej siedziby to koszt 80 milionów złotych, który został pokryty z naszych aktywów. Wszystko w jednej racie. Oczywiście trzeba było zapłacić też podatek. Do tej pory cały zysk przeznaczaliśmy na działalność statutową. W momencie, gdy przeznaczamy na część komercyjną, musimy zapłacić to, co wszyscy w naszym kraju" - powiedział PAP.

"Mieliśmy odpowiednią kwotę odłożoną na obligacjach, które trzeba było w jakimś stopniu zlikwidować. Stąd też trochę niższe przychody, jeżeli chodzi o naszą działalność" - dodał wiceprezes.

Tym razem, w przeciwieństwie do poprzednich lat, przedstawicieli mediów nie wpuszczono na salę (z wyjątkiem fotoreporterów). Z powodu braku miejsc. Dziennikarze usiedli w pokoju na innym piętrze, a przebieg zjazdu mogli śledzić na telebimach.

Obrady, z udziałem 108 ze 118 delegatów, rozpoczęto od uhonorowania Jerzego Engela. Były selekcjoner reprezentacji Polski otrzymał Diamentową Odznakę PZPN.

Tradycyjnie nie obyło się bez elementów humorystycznych. Gdy przedstawiano działaczom zasady głosowania - na specjalnych tabletach - poproszono o testowe głosowanie, żeby wszyscy mogli poznać techniczne "tajniki" takiej procedury. Zadano więc próbne pytanie, czy Polska wygra wieczorem towarzyski mecz z Nigerią. Odpowiedzi "tak" udzieliło 57 delegatów, 28 było przeciwnego zdania, a 15 wstrzymało się od głosu. Jak widać, dwie poprzednie porażki podopiecznych Jana Urbana (2:3 ze Szwecją i 0:2 z Ukrainą) nieco ostudziły entuzjazm...

Podczas zjazdu przyjęto sprawozdanie finansowe PZPN za 2025 rok.

W ostatnich latach zmniejszyły się przychody finansowe federacji. Za 2023 rok wynosiły 30,2 mln zł, za 2024 - 21,5 mln, a za 2025 - 10,8 mln.

Zysk netto za 2024 rok wyniósł - 31,8 mln zł, natomiast za 2025 zanotowano stratę w wysokości 38,3 mln.

"Na tę stratę wpływa m.in. fakt, że mieliśmy rok, w którym nie było dużej imprezy. A wiadomo, że awans na mistrzostwa Europy czy świata to są przychody rzędu 40-50 milionów złotych. Ponadto zrobiliśmy dużą kampanię 'Czas na naszą historię', czyli pierwszy awans na mistrzostwa Europy kobiet. Zorganizowaliśmy wielką akcję promocyjną, która przyniosła wymierne efekty. Ale to oczywiście kosztowało" - podkreślił wiceprezes Kaźmierczak.

Obrady przebiegały sprawnie, choć pod koniec nie obyło się bez kłopotów technicznych - przy głosowaniu nad zatwierdzeniem "Strategii rozwoju polskiej piłki nożnej na lata 2026-30". Ostatecznie głosowano ręcznie, a później przez aklamację.

Prezes PZPN Cezary Kulesza w krótkim przemówieniu zapewnił, że patrzy w przyszłość z optymizmem.

"Pozyskaliśmy budynek, który stał się prawdziwym domem polskiej piłki. Uruchomiliśmy w nim nowoczesne centrum VAR, co podniesie jakość pracy sędziów i poziom rozgrywek. Cieszymy się z historycznego debiutu na Euro kobiet, a także z osiągnięć drużyn młodzieżowych, szczególnie dziewcząt do lat 17 i 19 oraz męskiej kadry do lat 21" - powiedział Kulesza.

"Oczywiście boli nas brak awansu na mundial w Ameryce Północnej. Jesienią czekają nas mecze Ligi Narodów, a w przyszłym roku eliminacje Euro 2028. Zrobimy wszystko, żeby jak najlepiej się do nich przygotować" - dodał.

Autres nouvelles