ADVERTISEMENTS

Puchacz z podwójną koroną w Azerbejdżanie, do mistrzostwa dokłada puchar

Puchar Azerbejdżanu był pierwszym w historii trofeum, jakie zdobył Sabah Baku w maju zeszłego roku. Powtórzenie sukcesu stało się jasnym celem w nowych rozgrywkach, gdy w środę na Palms Sports Arenie odbył się finał Sabah – Zira.

Zupełnie nieoczekiwanie to mniejszy z dwóch zespołów objął prowadzenie, gdy już po trzech minutach Eren Aydin huknął w pełnym biegu pod dalszy słupek. To sprawiło, że faworyci musieli się napocić, by odrobić stratę.

W barwach Sabahu od pierwszej minuty grał Tymoteusz Puchacz – regularny wykonawca stałych fragmentów, który był bardzo aktywny przed przerwą. Mimo wysiłków nominalnych gospodarzy to Zira była blisko drugiego trafienia.

Dopiero po przerwie udało się przełamać impas, i to moment po zejściu Puchacza w 69. minucie. Gabończyk Orphe Mbina zaliczył imponującą przewrotkę po przyjęciu piłki w powietrzu, natomiast Joy-Lance Mickels dopełnił dzieła po rajdzie przez pół boiska w 90+1. minucie.

Tym samym Sabah rozstrzygnął losy meczu bez dogrywki, która dała mu pierwszy puchar przed rokiem. Ponieważ niedawno klub zdobył swoje pierwsze mistrzostwo, świętuje właśnie największy sezon w swojej krótkiej, niespełna dziewięcioletniej historii.

Według wszystkich znaków o kolejne sukcesy klub będzie walczyć również z Tymoteuszem Puchaczem w składzie. Piłkarz przyznał w rozmowie z Weszło przed paroma dniami, że zamierza pozostać w Azerbejdżanie na kolejny sezon, by w kolegami walczyć o Ligę Mistrzów.

Autres nouvelles