Chelsea rozpoczęła spotkanie w najgorszy możliwy sposób, bo była na debecie już w drugiej minucie. Dilane Bakwa ograł jak dziecko defensywę gospodarzy i posłał dośrodkowanie na głowę Taiwo Awoniyiego, który pewnym uderzeniem głową pokonał Roberta Sancheza.
W 11. minucie Enzo Fernanedz oddał bardzo kąśliwy strzał z granicy pola karnego, ale piłka po jego uderzeniu wylądowała na słupku. Był to jednak jeden z nielicznych niebezpiecznych momentów pod bramką Nottingham.
Koszmar The Blues trwał i powiększył się pod sam koniec pierwszego kwadransa, gdy zupełnie nieodpowiedzialnie zachował się Malo Gusto. Francuz trzymał za koszulkę Awoniyiego powodując jego upadek w polu karnym, a sędzia Anthony Taylor po analizie VAR wskazał za punkt karny. Igor Jesus kopnął prosto w środek, myląc Sancheza i podwyższając prowadzenie gości.
Do bardzo nieprzyjemnych scen doszło za to pod koniec pierwszej połowy. Debiutujący w Premier League w barwach Chelsea 18-letni Jesse Derry zderzył się z głowami z Zachiem Abbottem. Sędzia przyznał gospodarzom rzut karny, ale najpierw bardzo długo trwało opatrywanie Derry'ego. Po zderzeniu padł on bezwładnie na murawę, a bardzo długo sztab ludzi miał duży problem, żeby umieścić go na noszach. Ostatecznie został na nich zniesiony z boiska.
Po kilkunastu minutach przerwy spowodowanej tym urazem do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Cole Palmer, ale Matz Sels wyczuł jego intencje i w nawet takiej sytuacji Chelsea nie potrafiła zdobyć bramki.
W drugiej części gry dość niespodziewanie Vitor Pereira wprowadził na plac gry swoich liderów. A to poskutkowało powiększeniem prowadzenia, bo Elliot Anderson pięknie zagrał do Morgana Gibbsa-White'a, a ten jak na tacy wyłożył piłkę do Awoniyiego, który ustrzelił dublet.
Kilka minut później w polu karnym The Blues doszło do kolejnego dziś źle wyglądającego zderzenia. Tym razem uczestniczyli w nim Gibbs-White i Sanchez. Z twarzy obu zawodników polała się krew, znów długo działały służby medyczne, a po całym zajściu obaj opuścili boisko.
Pod koniec spotkania Joao Pedro wpakował piłkę do siatki Nottingham, ale analiza VAR wykazała, że Brazylijczyk był na spalonym. Swojego dopiął za to w doliczonym czasie gry i to w bardzo efektowny sposób. Zrobił to bowiem kapitalną przewrotką. Gol ten nie miał jednak żadnego znaczenia dla losów meczu i raczej nie sprawił lepszego odbioru spotkania u fanów The Blues.
Oznacza to, że Chelsea przegrała sześć meczów z rzędu w Premier League i po 35. kolejce będzie w najlepszym scenariuszu zajmować dopiero 9. miejsce w tabeli.
Nottingham kontynuuje z kolei świetny okres i ma już 42 punkty, co gwarantuje utrzymanie, a przed sobą realną opcję na awans do finału Ligi Europy.