ADVERTISEMENTS

Trener Widzewa po porażce w ostatnich minutach: spełnił się najgorszy możliwy scenariusz

Szkoleniowiec Widzewa ocenił, że mecz przez 80 minut układał się tak, jak chciał.

"Gra była wyrównana, z kilkoma groźnymi okazjami z jednej i drugiej strony. Wyszliśmy na prowadzenie, potem był okres dobrej kontroli nad tym wynikiem. Mogliśmy kilka razy doprowadzić do sytuacji, aby podwyższyć na 2:0. Tego nie zrobiliśmy. Potem już, od straconej bramki, którą trzeba docenić jeśli chodzi o kunszt zawodnika, widać było, że Radomiak uzyskał mentalną przewagę. W jednej z chaotycznych akcji doprowadził do zdobycia zwycięskiej bramki. To był dla nas najgorszy możliwy scenariusz, ale to był jeden z możliwych scenariuszy, trzeba go zaakceptować i patrzeć na to, co przed nami" - tłumaczył Vuković.

Widzew oddał tylko dwa celne strzały, miał niewiele okazji do zdobycia bramki. Trener nie uznał tego za istotny czynnik w ocenie meczu.

"Objęliśmy prowadzenie i gdybyśmy je utrzymali, to odnieślibyśmy zwycięstwo" - uciął.

Serb przyznał, że po ciosie, jaki zespół otrzymał w Radomiu, sytuacja jest trudna, ale jeszcze walka o utrzymania nie jest skończona.

"Przegraliśmy pierwszy raz w sześciu meczach. Wiem, że to teraz jest mało znaczące, ale na pozycję zespołu wpływ ma fakt, że wcześniej w 23 spotkaniach poniósł 13 porażek. Gdy przychodziłem do Łodzi, byłem świadomy, jaka jest sytuacja i biorę odpowiedzialność za to, co dzieje się teraz. To ciężki moment, ale nie koniec świata. Trzeba walczyć dalej. Nie wyobrażałem sobie, że pięć kolejek przed końcem sezonu Widzew zapewni sobie utrzymanie. To będzie walka do końca. Każdy, kto umie liczyć i widzi, jak ta liga wygląda, mógł sobie to wyobrazić" - zaznaczył Vuković.

Widzew przegrywa po golu w końcówce i jest blisko spadku. Piękne trafienie Alvesa

W znacznie lepszym nastroju był trener Radomiaka Bruno Baltazar. Portugalczyk przyznał, że był to dla niego trudny i emocjonalny mecz.

"Obydwa zespoły zdawały sobie sprawę z jego wagi, ze względu na sytuację w tabeli. Zaczęliśmy mocno, agresywnie. Może 10-15 minut nie było najlepsze, ale potem już kontrolowaliśmy grę. Rywal nie stworzył wielkiego zagrożenia. Musimy pamiętać, że Widzew w pięciu ostatnich meczach dwa razy wygrał i trzykrotnie zremisował. Tracił mało bramek" - nadmienił.

Przekazał, że w przerwie nakazał swoim zawodnikom atakować pole karne rywali głównie ze skrzydeł.

"Po jednym taktycznym błędzie zostaliśmy ukarani stratą bramką. Wiedzieliśmy jednak, że musimy odwrócić losy tego meczu. Reakcja drużyny była niesamowita. Ani na moment nie zwątpiliśmy. Bardzo mocno czuliśmy wsparcie naszych kibiców i udało nam się zdobyć zwycięskie bramki" - podsumował Baltazar.

Jak dodał, są to tylko trzy punkty i drużyna musi podobnie pracować w kolejnych spotkaniach, aby zrealizować cel, jakim jest utrzymanie w ekstraklasie.

Autres nouvelles