ADVERTISEMENTS

Dublet Lewandowskiego dobił Newcastle, Barcelona gromi i wchodzi do ćwierćfinału

Po bardzo chwiejnej postawie i bramce w ostatnich sekundach pierwszego meczu, Barcelona miała szczęście, że w rewanżu nie musiała zaczynać od odrabiania strat. Mimo to gracze gospodarzy wydawali się zdziwieni, gdy Newcastle momentalnie ruszyło do przodu na Camp Nou.

Sprawdź szczegóły meczu Barcelona – Newcastle United

Newcastle wracało do gry dwukrotnie

Szybkie otwarcie „Srok” nie zbiło z tropu Barcy, która zdołała podejść pod bramkę gości w 4. minucie. Moment później miejscowi wypuścili szybki atak środkiem, Lewis Hall poślizgnął się przy próbie zatrzymania piłki i otworzył drogę pod pole karne. Tam Fermin i Raphinha rozegrali piłkę, a ten drugi miał czas przymierzyć, by posłać piłkę pod dalszy słupek na 1:0.

Szybkie otwarcie wyniku to przeciwieństwo pierwszego spotkania i obie drużyny zadbały, by atrakcji nie brakowało w kolejnych fragmentach. W 8. minucie Ramsdale wygrał start do piłki z Ferminem, a jeszcze przed kwadransem efektowny rajd Lewisa Halla wzdłuż lewej linii skończył się jeszcze lepszym podaniem za linię obrony. Anthony Elanga świetnie wykończył strzałem obok Joana Garcii.

Trzy minuty później Barca odpowiedziała z rzutu wolnego po faulu na Yamalu. Raphinha wrzucił, Gerard Martin głową zgrał przed bramkę, a tam lekki strzał Marca Bernala wystarczył na przywrócenie przewagi.

Trzy gole po 18 minutach na dobre rozbudziły apetyty, jednak Barca nie była w stanie ponownie uchronić się przed intensywnością gości. W 28. minucie Lamine Yamal stracił piłkę na granicy pola karnego, Barnes między nogami Araujo dograł przed bramkę, gdzie lot piłki przeciął Elanga, zdobywając drugiego gola.

Tym razem Newcastle nie zamierzało odpuścić: skuteczny pressing trzymał Barcelonę na jej połowie. Dopiero strata Malicka Thiawa w 40. minucie pozwoliła Dumie Katalonii raz jeszcze zaatakować. Raphinha oddał na lewo do niekrytego Lewandowskiego, a ten uderzał celnie na bramkę, tyle że ofiarny wślizg Dana Burna uratował Newcastle. Gdy Polak spróbował moment później z 20 metrów, piłka poszybowała wprost w koszyczek Ramsdale’a.

Na początku doliczonego czasu Lewy wypuścił Raphinhę, ten mocno uderzył, a piłka przemknęła między nogami Lewandowskiego, który nie dobił. Dobijał za to Lamine Yamal, tyle że wysoko w trybuny. Ostatecznie Barca zeszła z prowadzeniem do szatni: Francois Letexier odwiedził ekran, by przyznać karnego za faul na Raphinhy, a jedenastkę na gola zamienił Lamine Yamal.

Po przerwie ciosy wyprowadzała już tylko Barca

W drugiej części widać było coś, czego przez 45 minut Barca nie była w stanie pokazać: kontrolę. Nie było prostych strat, nie było forsowania tempa, za to było konsekwentne posiadanie piłki i budowanie ataków, które bardzo szybko zaczęło przynosić efekty. Po pięciu minutach drugiej części Raphinha z pierwszej piłki odegrał do urywającego się Fermina, a ten powiększył przewagę na 4:2.

Raptem cztery minuty później gospodarze wywalczyli rzut rożny, który przed bramkę wrzucał - a jakże - Raphinha. Trafił do stojącego w polu bramkowym Lewandowskiego, a ten głową strącił piłkę w przeciwnym kierunku niż osłaniał Ramsdale. Zdjął maskę, na którą narzekał w tym i poprzednim meczu, a wyraźnie spadł też ciężar z barków, bo chwilę później Polak huknął na 6:2, kompletując dublet w pięć minut. Tym razem dogrywał mu Yamal, a Thiaw nie zorientował się kompletnie w sytuacji i Ramsdale nie miał szans przy optymalnym wyborze kierunku.

Gospodarze mieli już mecz w garści, a tylko potwierdził to koszmarny błąd defensywy Newcastle, gdy obrońca próbą wycofania zaliczył asystę przy strzale Raphinhy na 7:2. Dopiero w ostatnim kwadransie temperatura wyraźnie spadła, gdy Joan Garcia musiał zejść z kontuzją, a to oznaczało powrót Wojciecha Szczęsnego do bramki po raz pierwszy od listopada. 

Szczęsny zdążył nawet zaliczyć parę interwencji, ale Newcastle kończyło mecz ze spuszczonymi głowami, nie mając cienia szansy na powrót do rywalizacji. Jedynym zmartwieniem Barcy jest kolejna już kontuzja - nie dotrwał do końca Araujo, choć wszedł przecież z ławki.

Autres nouvelles