ADVERTISEMENTS

Zmarnowana szansa Śląska Wrocław, drużyna Simundzy musi poczekać na awans

Po tym jak trzecia w tabeli Wieczysta Kraków przegrała u siebie z Miedzią Legnica (0:1), sprawa awansu Śląsk stała się prosta – wystarczyło wygrać z ŁKS. Łodzianie jednak też pozostają w walce o ekstraklasę i nie przyjechali na Dolny Śląsk tylko rozegrać mecz. W pierwszej połowie byli lepsi i udokumentowali to golem. Po godzinie prowadzili już 2:0, ale wystarczyło siedem minut i było już 2:2. Końcówka była bardzo nerwowa, Śląsk naciskał, ale kibice już goli nie zobaczyli.

"To był interesujący, pełen emocji mecz. Koniec końców musimy być usatysfakcjonowani z wyniku, bo w pierwszej połowie nie zagraliśmy, jak chcieliśmy. W drugiej byliśmy już lepsi od rywali i zdobyliśmy dwa gole. Wczoraj mieliśmy cztery punkty przewagi, a dzisiaj mamy ich pięć. W końcowych kilkunastu minutach przycisnęliśmy ŁKS, ale to bardzo dobrze zorganizowana drużyna. Chcieliśmy wygrać dla naszych kibiców, ale musieliśmy też cały czas być czujni w defensywie. Może przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać, ale remis jest jak najbardziej sprawiedliwy" – skomentował mecz opiekun Śląska.

Trener gości Grzegorz Szoka nie ukrywał natomiast, że nie jest zadowolony z remisu.

"Wiemy, w jak dobrej sytuacji byliśmy. Teraz musimy zrobić wszystko, jako sztab, drużyna i cała społeczność, aby ten remis nas nie podciął. Dzisiaj trudno spokojnie na ten wynik spojrzeć, bo chce się wyć i krzyczeć. Musimy poczekać aż emocje opadną i zacząć się przygotowywać do dwóch, a mam nadzieję, że czterech meczów, które jeszcze rozegramy w tym sezonie. Kiedy Śląsk zdobył kontaktowego gola, to stadion i kibice go ponieśli. Końcówka meczu była dla nas ciężka, ale wynik się już nie zmienił. Szacunek za to, że jest punkt, ale nie możemy być zadowoleni" – dodał.

ŁKS już nie ma szans na bezpośredni awans, ale może zająć trzecie miejsce w tabeli na koniec sezonu, co daje rozstawienie w barażach. W znacznie lepszej sytuacji jest Śląsk, który w najgorszym wypadku na pewno zagra w barażach, ale nadal jest bliski awansu bezpośredniego. Wystarczy, że wygra jeden z pozostałych meczów: z Polonią Bytom na wyjeździe lub Pogonią Grodzisk Wlkp. w ostatniej kolejce. Możliwych jest kilka innych scenariuszy, nawet taki, że nie wychodząc na boisko Śląsk będzie pewny awansu, ale pod warunkiem, że rywale ponownie stracą punkty.

"Nie ma dla nas znaczenia, w jakich okolicznościach awansujemy. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Koncentrujemy się na swojej pracy, którą mamy do wykonania i to jest dla nas teraz najważniejsze" – krótko podsumował Simundza.

Sytuacja Śląska może się jednak skomplikować w środę, kiedy Najwyższa Komisja Odwoławcza zajmie się jego nierozegranym meczem z Wisłą Kraków. "Biała Gwiazda" za niepojawienie się na Tarczyński Arenie została ukarana walkowerem i dzięki temu Wrocławianie dopisali sobie trzy punkty. Gdyby NKO zmieniła decyzję, przewaga Śląska nad konkurencją z dnia na dzień zmaleje do dwóch punktów.

Otras noticias