ADVERTISEMENTS

Trener Górnika, Michal Gasparik: puchar to przeszłość, musimy znów pokazać jakość

Górnik w minioną sobotę pokonał na PGE Stadionie Narodowym w finale PP Raków Częstochowa 2:0.

"Ok. 35 tys. naszych kibiców przyjechało do Warszawy. Bardzo podobał mi się stadion, atmosfera, organizacja. Myślę, że odebrałem przynajmniej tysiąc gratulacji. Minie jeszcze kilka dni na ich czytaniu i odpisywaniu. To jest bardzo miłe. Nie tylko w Zabrzu ludzie chcieli, by Górnik coś zdobył po tylu latach (PP po 54-letniej przerwie)" – zaznaczył szkoleniowiec, który w minionych czterech sezonach doprowadził Spartaka Trnawa do finału Pucharu Słowacji, trzykrotnie ten zespół zdobył trofeum.

Górnik jest wiceliderem tabeli ekstraklasy, Zagłębie zajmuje szóste miejsce.

"Możemy napisać jeszcze trochę w większą historię. Jestem realistą, chociaż każdy ma marzenia. Celem jest podium. Dodatkową motywacją jest możliwość gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów przy zajęciu drugiego miejsca" – powiedział.

Zabrzanie nie przegrali ostatnich 10 meczów z rzędu (7 w lidze i trzy pucharowe), stracili w nich tylko trzy gole.

"Jesteśmy w dobrym momencie, ale w piłce tak szybko wszystko może się zmienić. Wierzę, że na podium staniemy" – stwierdził.

Według niego kluczowe w końcówce sezonu będzie to, żeby piłkarze nie zlekceważyli niczego i wykorzystali wysoką formę, w jakiej się znajdują.

Kibice w Zabrzu od wielu sezonów śpiewają, by ich zespół "zagrał, jak za dawnych lat".

"Widzę, że drużyna jest dalej głodna. Myślę, Górnik jeszcze nie gra, jak kiedyś. Dawno temu był na pewno mocniejszy, ale zrobiliśmy, coś jak dawniej - mamy trofeum. Zobaczymy, czy będzie medal w lidze" – zauważył trener.

Przyznał, że cieszą go wyprzedane bilety na mecze w Zabrzu.

"Jesteśmy w takiej sytuacji, że patrzymy tylko na siebie, skoro zostały nam cztery mecze i mamy wszystko w swoich rękach. Zawodnicy będą mieli siłę na tę końcówkę. Mam w głowie taktyczne przygotowania. Chcemy naszą serię ciągnąć jak najdłużej" – podsumował.

Norweski napastnik Górnika Sondre Liseth przyznał, że zdobycie PP to największy sukces w jego karierze.

"Na mecz do Warszawy przyjechało około 20 członków mojej rodziny i przyjaciół. Zwiedzili miasto, zobaczyli dobry mecz" – stwierdził.

Nie ukrywał, że Zabrzanie muszą zachować koncentrację do końca rozgrywek.

"Czuć, że klub jest na dobrej drodze. Świetnie być jego częścią. Postaramy się skończyć rywalizację w ekstraklasie tak wysoko, jak to możliwe. Musimy dobrze spożytkować energię, motywację" – powiedział.

Pucharowy sukces dał wiele radości pomocnikowi Górnika Kamilowi Lukoszkowi.

"Jestem tu od wielu lat, w końcu przyszła nagroda. Jesteśmy w tym sezonie mocni, w pucharze byliśmy najlepsi i to potwierdziliśmy. To był – być może dla niektórych – pierwszy i ostatni finał. Jesteśmy na fali, a jak sezon się skończy – zobaczymy już niedługo" – powiedział zawodnik.

Przyznał, że przez dwa dni po finale chodził z medalem za wywalczenie Pucharu Polski.

Początek sobotniego meczu w Zabrzu o godz. 20.15.

Otras noticias