ADVERTISEMENTS

Banasik: Do Poznania nie jedziemy jak na ścięcie, chcemy powalczyć

W ostatniej kolejce Gdynianie pauzowali, bowiem Górnik Zabrze rywalizował w finale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. To zalegle spotkanie odbędzie się w środę 13 maja, zatem już po konfrontacji z Lechem, która rozpocznie się w Poznaniu w piątek o godz. 20.30.

"Trzy tygodnie przed końcem ligi dwutygodniowa przerwa na pewno nie jest wskazana. Lepiej regularnie grać co tydzień, bo później okazuje się, że w ciągu siedmiu dni jest zbitka trzech spotkań. Nie mamy jednak na to wpływu i trzeba tak przygotować zespół, aby był gotowy do najważniejszej próby. Wykorzystaliśmy ten czas, aby zawodnicy się zregenerowali i doszli do siebie po różnych urazach" - stwierdził Banasik.

Arka i Lech znajdują się na antypodach tabeli – otwierający ją "Kolejorz” jest bliski obrony tytułu, natomiast plasują się na przedostatniej 17. pozycji Gdynianie są jedną nogą w pierwszej lidze.

Żółto-niebiescy zgromadzili 34 punkty i do bezpiecznej 15. lokaty, którą zajmuje Lechia Gdańsk, tracą cztery "oczka”. Arkowcy mają co prawda mecz zaległy, ale jednocześnie gorszy bilans bezpośrednich spotkań od lokalnego rywala.

"Na treningach cały czas widzę dużą energię. Może to i dobrze, że gramy teraz z taką drużyną jak Lech, bo nikogo nie trzeba motywować. Naszym rywalem jest super zespół, a na trybunach zasiądzie 40 tysięcy kibiców. Myślę, że każdy piłkarz chciałby w takim meczu wystąpić. Musimy jednak patrzeć nie tylko na to spotkanie, ale także na kolejne trzy mecze, które nam zostały" - dodał.

Lech pewnie zmierza po swój jubileuszowy, 10. mistrzowski tytuł. Poznaniacy nie ponieśli porażki w siedmiu kolejnych spotkaniach (ich bilans to pięć wygranych oraz dwa remisy), trzy poprzednie mecze zakończyły się ich zwycięstwem. Ostatni raz przegrali dwa miesiące temu, kiedy w Łodzi ulegli 1:2 Widzewowi.

"Lech to obecnie najlepszy zespół w Polsce – jakościowo, kadrowo i wynikowo. Na pewno bardzo trudno będzie czymś zaskoczyć gospodarzy, natomiast podstawowa kwestia jest taka, że musimy zdecydowanie lepiej spisywać się w obronie. Jeśli nie zagramy na 120 procent w defensywnie, to w Poznaniu nie mamy czego szukać. Jeśli gdzieś się pomylimy, nie przesuniemy czy też delikatnie spóźnimy, rywale to z premedytacją wykorzystają" – zauważył.

53-letni szkoleniowiec liczy, że jego piłkarzom uda się także dobrze wypaść w ataku.

"Musimy być skuteczni do bólu i wykorzystać swoje sytuacje, a zapewne za wiele ich mieć nie będziemy. Ważne też będą momenty przejściowe, kiedy odbieramy piłkę, bo Poznaniacy grają dość ryzykowanie. W ofensywę zaangażowanych jest wielu zawodników i to często odbija się na ich grze w obronie" – skomentował.

Arka tragicznie spisuje się na wyjazdach, gdzie przegrała 12 meczów, dwa razy zremisowała i odniosła tylko jedno zwycięstwa. Bramki 9-36.

"Patrząc na naszą grą na boiskach rywali przez cały sezon, to jest katastrofa. W pierwszym wyjazdowym meczu pod moją wodzą zremisowaliśmy 2:2 z Cracovią, jednak później wróciły stare demony. W przegranym 1:4 spotkaniu w Gliwicach za łatwo traciliśmy bramki. Do 80. minuty byliśmy w grze, bo Piast prowadził 2:1, ale wtedy wszystko się posypało" – zrelacjonował.

9 listopada Gdynianie pokonali Lecha przed własną publicznością 3:1. Było to dziwne spotkanie. Goście prowadzili 1:0 w 15. minucie po trafieniu Pablo Rodrígueza, jednak punktem zwrotnym była czerwona kartka w 55. minucie dla Timothy Oumy. Gospodarze strzelili później trzy gole, a ich autorem był Edu Espiau.

"Ten mecz pokazał, że taka drużyna jak Lech jest do ogrania. Gdybyśmy rywalizowali z nim w Gdyni, gdzie czujemy się pewnie, zagralibyśmy zapewne inaczej niż na Bułgarskiej, co nie znaczy, że stoimy teraz na straconej pozycji. Do Poznania nie możemy jechać jak na ścięcie, to jest piłka i wszystko jest możliwe" – podkreślił.

Był to jednak łabędzi śpiew hiszpańskiego napastnika, który nie trafił już więcej do siatki rywali. W sumie Espiau ma na koncie pięć goli i z takim przeciętnym dorobkiem jest najlepszym snajperem Arki.

Banasik przekonuje, że przechodząc do Gdyni chciał poprawić ofensywę i uważa, że udało mu się tego dokonać. Przekonuje, że Arka gra odważniej i stwarza więcej sytuacji, jednak oczekuje od piłkarzy regularności.

"W każdym zespole są gracze, którzy mają ponad 10 bramek i nasi ofensywni zawodnicy powinni mieć lepsze statystyki. Wcześniej zespół był jednak tak prowadzony, że wiele rzeczy było podporządkowanych zabezpieczeniu własnej bramki. W mojej ocenie defensywa wcale nie była dobra, a odbywało się to kosztem ofensywy. Traciliśmy dużo bramek, nie graliśmy widowiskowo, bo za dużo ich nie zdobywaliśmy i to nie przypadek, że jesteśmy w takim a nie innym miejscu" – ocenił.

Przed konfrontacją z Lechem sytuacja kadrowa Arki jest dobra. Nikt nie pauzuje za kartki, nie ma też poważniejszych kontuzji.

"Są oczywiście drobne urazy, które nikogo nie wykluczają z gry. Nasza kadra nie jest natomiast zbyt liczna i jest kilku zawodników zagrożonych pauzą w kolejnych spotkaniach. Jedno zwycięstwo wiele może zmienić. Zabrakło go właśnie po wygranej 3:1 z Zagłębiem Lubin, kiedy złapaliśmy punktowy dystans do drużyn nieznacznie nas wyprzedzających" - podsumował.

Otras noticias