Stuttgart - Freiburg 2:1 po dogrywce
Po weekendowej porażce w derbach z Bayernem, Stuttgart w ostatnich siedmiu spotkaniach na zmianę wygrywał i przegrywał (3Z, 4P). Droga do półfinału dla zespołu ze Szwabii była jednak znacznie łatwiejsza niż sugerują ostatnie wyniki, gdyż trafił tylko na jednego rywala z Bundesligi (Mainz), a trzykrotnie mierzył się z drużynami z drugiej ligi.
Stuttgart w poprzednich trzech rundach nie stracił gola, a ten mecz był dla niego pierwszym domowym spotkaniem w tych rozgrywkach od ubiegłorocznego półfinału, kiedy pokonał Lipsk 3:1 i sięgnął po czwarty Puchar Niemiec.
Freiburg złapał formę w idealnym momencie – cztery zwycięstwa z rzędu we wszystkich rozgrywkach pozwalają drużynie walczyć o miejsce w TOP 7 Bundesligi, a jednocześnie zapewniły historyczny, pierwszy półfinał w europejskich pucharach. Przed podopiecznymi Juliana Schustera rysuje się historyczny sukces, gdyż klub wciąż czeka na swoje pierwsze wielkie trofeum. W finale krajowego pucharu Freiburg był dotąd tylko raz – w 2022 roku nie poradził sobie jednak w serii rzutów karnych przeciwko Lipskowi.
Freiburg objął prowadzenie tuż przed upływem pół godziny gry po trafieniu pomocnika Maximiliana Eggesteina, ale w drugiej połowie obrońca tytułu przyspieszył. Choć po godzinie gry system VAR nie uznał gola Angela Stillera, w 70. minucie do remisu doprowadził napastnik Deniz Undav. Spotkanie przeszło więc do dogrywki.
Wydawało się, że o losach meczu zadecydują rzuty karne, ale bohaterem Stuttgartu okazał się rezerwowy portugalski napastnik Tiago Tomas, który w 119. minucie kapitalnym strzałem "piętką" zdecydował o awansie swojej drużyny.