W meczu, który był uznawany za hit 27. kolejki, okazji bramkowych nie było zbyt wiele, a w rolach głównych wystąpili obaj golkiperzy.
"To było trudne spotkanie z bardzo dobrym przeciwnikiem. Zmierzyły się dwie bardzo dobre drużyny, mecz stał na bardzo wysokim poziomie taktycznym" – ocenił trener Białostoczan.
"Było czuć, że to jest taki mecz do jednej sytuacji wykorzystanej, do jakiegoś jednego błędu i trzeba było zachować do końca koncentrację" – dodał Siemieniec na pomeczowej konferencji prasowej.
Zaznaczył, że być może na pewnym etapie spotkania oba zespoły podświadomie zaczęły myśleć o tym, by nie przegrać. Mówił, że jego drużyna miała dwie dobre sytuacje, w tym akcję sam na sam Kajetana Szmyta, ale i Lech mógł zdobyć gola, np. gdy w drugiej połowie Sławomir Abramowicz obronił strzał Mikaela Ishaka.
"Spotkały się dwa bardzo dobre zespoły, które zagrały na bardzo dobrym poziomie" – powtórzył Siemieniec, który komplementował Lecha za organizację gry i jakość piłkarzy.
"Dlatego ten punkt na pewno jest dla nas cenny, mimo tego, że w ostatnim czasie nie wygrywamy. To nie wynik tego meczu jest problemem, a to że wcześniej pogubiliśmy punkty" – zauważył Siemieniec.
Tuż przed sobotnim meczem Jagiellonia ogłosiła oficjalnie, że doszła do porozumienia ze szkoleniowcem w sprawie przedłużenia jego kontraktu do końca czerwca 2027 roku. Pod koniec rozgrzewki piłkarzy przed tym spotkaniem trener wyszedł na murawę Chorten Areny z rodziną ubraną w koszulki Jagiellonii prezentujące rok 2-0-2-7, a spiker ogłosił też tę informację na stadionie.
W sobotę minęły też dokładnie trzy lata od podpisania z nim pierwszej umowy na prowadzenie drużyny.
Trener Lecha Niels Frederiksen ocenił, że mecz był mocno taktyczny, a remis uznał za wynik sprawiedliwy.
"Obie drużyny starały się kontrolować grę i w ten sposób bronić się też przed atakami przeciwnika, w związku z tym nie było zbyt wielu szans z obu stron. To się zdarza w meczach na szczycie" – skomentował Duńczyk.
W jego ocenie przez pierwszą godzinę meczu to jego piłkarze mieli więcej inicjatywy i wykreowali więcej okazji, ale przyznał, że przez ostatnie 30 minut przewagę miała Jagiellonia.
"Ale myślę, że jest to uczciwy wynik, po którym obie drużyny na swój sposób mogą być zadowolone" – podsumował Frederiksen.