"Ponieśliśmy porażkę w najbardziej nieodpowiednim momencie. Trudno ocenić taki mecz, bo uważam, że graliśmy bardzo dobrze. To było najlepsze spotkanie pod moim kierownictwem w reprezentacji, tak mi się przynajmniej wydaje. Sprawiliśmy mnóstwo problemów gospodarzom. Moim zdaniem zabrakło szczęścia w tych kluczowych momentach" - powiedział Urban w rozmowie z TVP Sport.
Decydującą bramkę dla gospodarzy zdobył w 88. minucie Viktor Gyokeres.
"Mówiliśmy przed meczem, jaka jest siła Szwedów. Na pewno szybkość - Gyokeres, Elanga. I wzrost, mieliśmy pod tym względem duże problemy. Pierwsza bramka, owszem, bardzo dobra akcja Szwedów, trudno było się przed tym wybronić. Ale odrabiamy straty, widać nerwowość w drużynie gospodarzy, wszystko układa się nam tak jak chcemy. I za chwilę... dostajemy kolejną bramkę, tym razem po stałym fragmencie gry. Na dodatek to gol do szatni" - westchnął selekcjoner.
Podkreślił jednak, że w przerwie wszyscy wierzyli w odwrócenie losów meczu.
"W szatni wiedzieliśmy, zawodnicy i my, jako sztab, że gramy naprawdę bardzo dobre spotkanie. I wierzyliśmy w odrobienie straty. Tak się też stało, natomiast w samej końcówce znowu pozwoliliśmy Szwedom (na strzelenie gola - red.). Trochę sami sprowokowaliśmy tę sytuację. Najpierw bardzo dobra obrona Kamila Grabary, następnie wybijamy troszkę na siłę piłkę, ona wraca raz, drugi. I w końcu tracimy bramkę" - opisał Urban.
Mundial 2026 nie dla reprezentacji Polski. Gol w końcówce zamknął drzwi do turnieju
"Cóż, taki jest futbol. Szwedzi zrewanżowali się nam za porażkę w Chorzowie w poprzednim finale baraży. Ale ciężko przełknąć taki wynik, kiedy wiemy, że nie byliśmy na pewno gorszym zespołem" - dodał.
Co trener powiedział po meczu swoim piłkarzom?
"Podziękowałem drużynie, bo jestem świadomy tego, jak ta porażka boli. I tyle... W takich momentach trudno o jakieś wypowiedzi. Wydaje mi się, że - włącznie z dzisiejszym meczem - nasza drużyna mogła się podobać, można było na nią liczyć. To się oglądało dobrze. Natomiast takie mecze jak ten, na pewno wyjątkowy, trzeba po prostu wygrać. Sam mówiłem wcześniej, że wolę grać słabo i awansować. Tak się nie stało. Ale widać, że tworzy się zespół na przyszłość" - stwierdził.
Prezes PZPN Cezary Kulesza krótko po meczu ogłosił, że kontrakt z selekcjonerem zostanie przedłużony.
"Co dalej? To, że zostaję, to teraz najmniej istotne. Dzisiaj wszyscy cierpimy i wszystkich nas boli ta porażka. A zawsze boli bardzo, gdy się wie, że było się lepszym zespołem. Brakowało w niektórych momentach trochę cwaniactwa i szczęścia. Mieliśmy sytuacje, gdy piłka np. trafiła bramkarza rywali w nogę. Być może też atut własnego boiska poniósł gospodarzy i sprawił, że wcisnęli tę decydującą bramkę. Zagraliśmy naprawdę dobrze, lecz jestem również świadomy tego, że przegraliśmy najważniejszy mecz w tym roku" - zakończył selekcjoner.