Semb w latach 1991-1998 był asystentem Egila Olsena, a później w latach 1998-2003 prowadził Norwegię samodzielnie. W tym czasie kilkakrotnie spotykał się z Polską. Z Olsenem wprowadził Norwegię na mundiale w 1994 i 1998 roku, a już samodzielnie na mistrzostwa Europy w 2000 roku.
"Polacy grają dla nas Skandynawów trudny i nieprzewidywalny futbol i są zawsze niebezpieczni, z czym się spotkałem w mojej karierze. Według mnie Szwedzi powinni zachować przez całe spotkanie, każdą sekundę, bardzo zimną krew i koncentrację, wprowadzać zamieszanie na połowie przeciwnika, aby wyprowadzić go z równowagi i wtedy wykorzystywać błędy. Bardzo, ale to bardzo należy pilnować duetu Robert Lewandowski i Piotr Zieliński" - powiedział na antenie SVT.
"Ci dwaj piłkarze wielokrotnie pokazali, że są nieprawdopodobnie niebezpieczni, a napastnik Barcelony pokazał już, że potrafi sam ustalić wynik meczu. Z drugiej strony Szwedzi też mają gwiazdę ataku, Victora Gyokeresa, który też potrafi sam wygrywać mecze co pokazał w czwartek" - podkreślił.
Przyznał, że obserwuje szwedzki futbol od dziecka, jak większość Norwegów, dla których przez lata Szwecja była wzorem, lecz obecna sytuacja jest arcyciekawa z racji tego, że Graham Potter jest selekcjonerem zaledwie od 20 października i prowadzi walkę z czasem.
"Po tragicznym ubiegłym roku i koszmarnych eliminacjach do MŚ wygląda na to, że Graham Potter pracując zaledwie trzy mecze jako nowy selekcjoner ustawił już swój zespół – znakiem firmowym 'Trzech Koron' była zawsze solidna obrona i gra z kontry. W czwartek z Ukrainą widziałem odrodzoną Szwecję i sądzę, że pójdą za ciosem, ale silniej, ponieważ będą jeszcze lepiej zorganizowani. Dla nich w obecnej sytuacji każdy dzień zgrywania się drużyny to bonus" - powiedział Semb.