ADVERTISEMENTS

Inter w podwójnej koronie, pełne 90 minut pracy Piotra Zielińskiego w finale Pucharu Włoch

Niedzielny mecz ligowy przypominał sparing, za to w środę na tym samym stadionie trybuny pulsowały. Fani Lazio zawiesili bojkot na czas wielkiego finału Pucharu Włoch przeciwko Interowi. Liczyli, że ten mecz uratuje sezon i wepchnie ich znów do Europy w glorii zwycięzców.

Sprawdź szczegóły meczu Lazio – Inter

Lazio zbyt łatwo oddało dwa gole

Choć na trybunach widowisko było zupełnie inne niż w sobotę, to na boisku szybko okazało się równie jednostronne. Nerazzurri od pierwszych minut imponowali agresywnym pressingiem, zamykając Lazio w tercji defensywnej.

Sęk w tym, że przez ponad 10 minut nie oglądaliśmy żadnej akcji i dopiero w 12. minucie zrobiło się goręcej. Barella z prawej dobrze wkręcił piłkę w pole karne, a Lautaro Martinez główkował obok bramki. Dwie minuty później trybuna Interu ożyła, bo Federico Dimarco wstrzelił piłkę z narożnika, a ta wylądowała w bramce. Pechowym strzelcem był Adam Marusić.

Choć sami nie strzelili, to piłkarze Interu momentalnie nabrali animuszu, napierając z każdej strony na bramkę gospodarzy. Dla gospodarzy nawet kilka podań na połowie Interu wyglądało jak misja niemożliwa, a ciągła gra w obronie musiała przynieść błąd.

Ten popełnił w 35. minucie Tavares, którego pozbawił piłki Dumfries. Holender ruszył na bramkę, wstrzelił piłkę obok broniącego Edoardo Motty, a Lautaro dobijał do pustej na 2:0. Nic nie wskazywało na powrót Rzymian, gdy w 39. minucie Piotr Zieliński na granicy pola karnego dostał piłkę i zmusił mocnym strzałem Mottę do interwencji. 

Inter utrzymał kontrolę do końca

Dopiero przed przerwą Lazio dłużej pograło na połowie gości, choć tylko na tyle, na ile ci pozwalali. A jednak w 45. minucie gospodarze mogli zredukować stratę, gdy Gustav Isaksen chciał wykorzystać błąd gości. Uderzył obok słupka.

Po powrocie Lazio wyglądało lepiej, a już o klasę lepiej niż w ostatnim starciem ligowym. Tyle że wciąż brakowało dobrych sytuacji, a powtarzały się błędy. Bardzo groźny zaserwował Rzymianom bramkarz Motta, na szczęście rehabilitując się nakryciem piłki ciałem. Inter miał pełną kontrolą i właśnie to mogło go zgubić w 58. minucie.

Wtedy obrońcy stanęli w oczekiwaniu na decyzję sędziego, a że ten nie gwizdał, Noslin przejął od Isaksena i uderzył tuż obok słupka. Moment później Inter miał szczęście, że Holender zepsuł kontrę, wyrzucając podaniem Isaksena za daleko. Z kolei na 20 minut przed końcem powinno być po zawodach, gdy Dimarco dograł do Luisa Henrique, który jakimś sposobem nie zmieścił piłki w bramce.

Gdy weszliśmy w ostatnie 10 minut meczu Piotr Zieliński wygrał piłkę w środku boiska, wyprowadził akcję, a później mógł ją nawet skończyć uderzeniem z kilkunastu metrów. Uderzył nieczysto, strzał poszedł w bandy. Nerazzurri spokojnie przeszli przez 90 minut i dopiero w doliczonym czasie Boulaye Dia mógł dać pocieszenie fanom Lazio. Jego kąśliwą główkę zdusił jednak Josep Martinez.

Gdy Bonny w 90+5. minucie nie wykorzystał ostatniej okazji, wybrzmiał gwizdek potwierdzający rozstrzygnięcie: Inter Mediolan już po raz 10. wygrał Puchar Włoch.

Andere Neuigkeiten