W pierwszej połowie poznański zespół stworzył przynajmniej cztery sytuacje, z których jedną w 40. minucie wykorzystał Leo Bengtsson strzelając w róg bramki Gaspera Tratnika.
Zdobywca pierwszego gola 20 minut wcześniej nie popisał się posyłając piłkę obok słupka, podobnie jak uczynili to w 9. min Ali Gholizadeh po świetnej indywidualnej akcji oraz w 31. Patrik Walemark.
Motor w tej części spotkania miał jedną okazję, kiedy w 27. min, po ładnej zespołowej akcji, Bartosz Wolski też skierował piłkę obok zewnętrznej strony słupka.
Druga odsłona wyglądała podobnie, ale już goli komplet widzów na Motor Lublin Arenie nie oglądał, choć częściej ku temu sposobność mieli goście, którzy wyraźnie opóźniali grę starając się najmniejszym nakładem sił dowieźć korzystny dla siebie rezultat.
Stąd mecz był mało ciekawy i nie dostarczył spodziewanych emocji.