ADVERTISEMENTS

Zieliński po meczu z Piastem: "Jeden z moich piłkarzy został uderzony przez kibica"

W spotkaniu 31. kolejki ekstraklasy, określanym mianem meczu "za sześć punktów", Korona podzieliła się punktami z Piastem. Wynik spotkania otworzył w 53. minucie Juande Rivas, jednak radość gości trwała krótko – zaledwie trzy minuty później wyrównał kapitan kieleckiej drużyny, Dawid Błanik, zdobywając ósmą bramkę w sezonie. Mimo zaciętej walki do ostatnich sekund, najgłośniej po meczu mówiło się o wydarzeniach pozasportowych.

Po zakończeniu spotkania grupa kibiców Korony przeprowadziła z piłkarzami tzw. rozmowę wychowawczą. Trener Zieliński na konferencji prasowej powiedział, że doszło do fizycznego ataku na jednego z graczy.

"Jeden z moich piłkarzy został uderzony przez kibica. Skandal po prostu" – relacjonował szkoleniowiec i stanowczo zaprotestował przeciwko podważaniu zaangażowania swojego zespołu, co jego zdaniem nakręcało agresję.

"Jedna rzecz, której nigdy nie powiem o swoim zespole, a słyszałem takie głosy, że chłopaki nie walczą. To jest bzdura totalna, bo tyle zdrowia, ile myśmy dziś zostawili, to za to ich trzeba docenić" – mówił szkoleniowiec.

Kilkadziesiąt minut po meczu kielecki klub odniósł się w portalu społecznościowym do wypowiedzi Zielińskiego.

"Po zakończeniu spotkania nietykalność cielesna żadnego z zawodników naszego Klubu nie została naruszona. Stanowczo zaprzeczamy pojawiającym się w mediach doniesieniom o takowym incydencie i prosimy o niepowielanie nieprawdziwych informacji" – napisał klub w oświadczeniu.

Pod względem sportowym mecz stał na zaskakująco wysokim poziomie, co docenił trener gości Daniel Myśliwiec. Zauważył on, że mimo walki o utrzymanie, obie ekipy postawiły na otwartą grę.

"Jeżeli taki jest poziom meczów o utrzymanie, gdzie nikt nie stoi za podwójną gardą, jest jakość piłkarska, jest dużo walki, to myślę, że trzeba to na pewno bardzo, bardzo docenić" – nadmienił.

Szkoleniowiec Piasta przyznał, że Korona w pierwszej połowie zaskoczyła jego zespół przewagą w środku pola, na co Gliwiczanie nie byli w pełni przygotowani.

Gospodarze mogą żałować zwłaszcza pierwszej odsłony, w której stworzyli kilka dogodnych sytuacji, w tym stuprocentową szansę miał Martina Remacle. Plan Korony zakładał wysoki pressing, co momentami spychało Piasta do defensywy. Z kolei goście tradycyjnie byli niezwykle groźni przy stałych fragmentach gry, w tym przy rzutach z autu, wykonywanych przez Patryka Dziczka.

Prawdziwa burza wybuchła jednak w doliczonym czasie gry, gdy wprowadzony z ławki Antonin Cortes znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Arbiter Patryk Gryckiewicz przerwał jednak akcję, odgwizdując faul Hiszpana na obrońcy Piasta, co trener Zieliński uznał za błąd wymagający interwencji systemu VAR. Za gwałtowne protesty i rzucenie butelką o ziemię szkoleniowiec Korony został ukarany czerwoną kartką.

"Uważam, że arbiter powinien tę sytuację puścić i później spokojnie ją przeanalizować. Po co mamy ten VAR w takim razie?" – pytał po meczu rozgoryczony trener.

W kieleckiej ekipie zabrakło pełnej dyspozycji liderów – Tamar Svetlin, choć wystąpił, zmagał się z silnym przeziębieniem, co wpłynęło na jego liczne straty i ostatecznie doprowadziło do zmiany.

Mimo kontrowersji obaj trenerzy uznali końcowy remis za wynik sprawiedliwy, choć w obliczu walki o ligowy byt sytuacja Korony staje się coraz bardziej skomplikowana.

W następnej kolejce (8 maja) Korona zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa, a Piast dwa dni później podejmie GKS Katowice.

Andere Neuigkeiten