ADVERTISEMENTS

Trener Wisły Płock: jestem szczęśliwy z tych punktów, doskwierała nam długa podróż

Zdaniem szkoleniowca Wisły dla jego zespołu był to "mecz pułapka"

"W tygodniu wszyscy dopisywali nam trzy punkty, bo graliśmy z ostatnią drużyną w tabeli. Z Bruk-Betem rywalizujemy drugi sezon (w poprzednim w 1. lidze - red.) i dobrze znam ten zespół i jego atuty. Dlatego bardzo zależało nam, abyśmy byli skoncentrowani. Gratuluję moim piłkarzom, że dobrze się spisali, zdobyli piękne bramki. Dziękuję też mojemu sztabowi, który świetnie wykonał swoją pracę oraz naszym kibicom" - powiedział.

Misiura przyznał, że początek spotkania w wykonaniu jego drużyny nie był najlepszy, a rywal miał wówczas okazję bramkową.

"Myślę, że wpływ na to miała wczorajsza sześciogodzinna podróż. Dlatego poproszę zarząd klubu, abyśmy na nasz następny daleki wyjazd do Szczecina na mecz Pogonią wyruszyli dwa dni przed spotkaniem" - zapowiedział.

Szkoleniowiec Wisły miał spore problemy z zestawieniem formacji ataku, gdyż z powodu kontuzji wypadło pięciu ofensywnych graczy takich jak Deni Jurić, Said Hamulic i Jorge Jimenez, a Łukasz Sekulski i Iban Salvador siedzieli na ławce rezerwowych, bo nie byli na sto procent gotowi do gry. To sprawiło, że do ataku przesunięty został pomocnik Wiktor Nowak. Spisał się jednak bardzo dobrze, bo zdobył jedną z bramek.

"Potrzebowaliśmy piłkarza, który potrafi atakować przestrzeń. Wiktora znam bardzo dobrze i świetnie się wywiązał z tego zadania. Trenowaliśmy ten wariant w tym tygodniu" - przyznał Misiura.

Trener Bruk-Betu Marcin Brosz po raz kolejny musiał tłumaczyć się z porażki i faktu, że jego drużyna popełnia podobne błędy.

"Bardzo nam zależało, aby od początku narzucić nasz sposób gry i tak było. Mieliśmy swoje szanse bramkowe. Potem jednak zespół z Płocka przejął inicjatywę i pierwsza połowa nie zakończyła się tak, jakbyśmy chcieli" - zauważył.

Brosz przyznał, że w drugiej połowie chciał ożywić grę drużyny dokonując zmian, ale tylko w ostatnich minutach udało się mocniej przycisnąć rywala i Kamil Zapolnik zdobył honorową bramkę.

"Próbujemy szukać różnych rozwiązań, inaczej ustawiamy zespół, ale i tak tracimy bramki. Trzeba jednak docenić klasę rywala, a bo dwa pierwsze gole padły po naprawdę świetnych strzałach. To nie były proste sytuacje" - ocenił.

Brosz zapewnił też, że choć szanse na utrzymanie Bruk-Betu są już znikome, to jego drużyna w każdym meczu będzie walczyła o zwycięstwo.

Andere Neuigkeiten